Ludzie umierają na test ?

Media po oczach dają setkami trupów a to po świętach zaległe raporty docierają… W święta było 5, 10 na dobę. Czyli mamy cały czas poziom 120 średnio dziennie z ostatniego tygodnia, stabilnie…

Wykres 1

Co jest dziwne, bo już 6 tydzień dynamika hospitalizacji jest spadkowa a 3 tygodnie wprost ujemna.

Wykres 2

Powinno spadać, ale przypomnijmy, że Amerykanie już w lipcu ostrzegali, że test PCR wykrywa wszystko co się rusza i przypomina wirusza i się nie nadaje do diagnostyki. Ale skoro „jest pandemia” to czy to ważne…? Link z tłumaczeniem do CDC w tej sprawie https://www-cdc-gov.translate.goog/csels/dls/locs/2021/07-21-2021-lab-alert-Changes_CDC_RT-PCR_SARS-CoV-2_Testing_1.html?fbclid=IwAR3ejmrMoNJs7N1iar7uFRCOAX29U6YKrs_-Nu98B_ZgWKhp6jVL4-pN9tY&_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl

Kwestię zgonów „NA” i „Z” c19 tu wyjaśniam: https://pawelklimczewski.pl/2021/12/18/program-zgony-plus-grudzien-2021/

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Do wiosny już tylko 12 tygodni!

Mija tydzień od zimowego przesilenia i Ziemia zatoczyła 1/52 obrotu wokół Słońca a jej nachylenie zmieniło się na tyle, że w Polsce Słońce zachodzi już 7 minut później niż w krytycznym dniu 13 (a nie 21) grudnia. Do astronomicznej wiosny już tylko 12 tygodni! Ruchem obrotowym rządzą funkcje sinus i cosinus. O ile stopniem nasłonecznienia rządzi funkcja cosinus, to sinus mówi nam jak szybko następuje ta zmiana.

Przebieg funkcji sinus i cosinus

21 grudnia nasłonecznienie naszej półkuli było najmniejsze i zaczęło się zwiększać, ten monet to zero w sinusie, czyli prędkość zmiany była zerowa mimo, że ziemia pędzi przez kosmos jak szalona. Tylko w matematyce takie rzeczy! Sinus jest ujemny po 21 grudnia, bo to prędkość nasuwania się nocy polarnej, minus oznacza cofanie się. Dzienna zmiana długości dnia to teraz pojedyncze minuty, ale już w styczniu będzie to proces o wiele szybszy, by w marcu dnia przybywało już po 4 minuty na dobę, czyli pół h na tydzień. Poza długością dnia ważny jest kąt padania słońca na ziemię. Te dwa zjawiska powodują, że ilość ciepła w naszych okolicach będzie rosnąć od lutego.

Połączenie wielkości Ziemi, jej chemicznego składu, kąta nachylenia, wielkości Księżyca, wielkości Słońca i wielu innych zmiennych, sprawia, że możemy tu żyć, że mamy pory roku. Cieszmy się zimą, póki jest. Tym, którzy mają ogrzewanie gazowe możemy życzyć tylko ocieplenia klimatu! Póki co, nadchodzi od Atlantyku ocieplenie, więc macie farta.

W takim opisie używamy uproszczenia zakładając, że Słońce stoi. Tymczasem ono pędzi wraz z wirującą galaktyką przez bezmiar kosmosu. Na filmie ilustracja tej drogi w nieznane.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Tajemnica Szyfru Marabuta

„Tajemnica Szyfru Marabuta” to kultowa kreskówka sprzed paru dekad, pełnometrażowy kryminał dla dzieci o porwaniu reżysera Glusia. Finezyjna narracja Macieja Wojtyszki zapadła mi głęboko w pamięci i sama się przypomniała, gdy zobaczyłem poniższe liczby. To, co nas interesuje to słupki niebieskie, czerwone podaję dla ukazania pełnego kontekstu.

Wykres 1

Wiele dziwnych rzeczy już opisywałem, ale ta jest wyjątkowa. Mieszkamy w kraju, który jest dość jednolity, kilkunastoprocentowe różnice preferencji wyborczych  to nasze największe różnice i są doskonale udokumentowane i racjonalnie wyjaśnione. Z mojej zawodowej historii dorzucę duże zróżnicowanie w % akwarystów  między Kielcami a Katowicami, ale jako populacja biologiczna jesteśmy bardzo jednolici. Oczywiście istnieją różnice między np. strukturą przyczyn zgonów z powodów kulturowych/żywieniowych, ale ich skala to rząd kilku, kilkunastu procent.

Tabela 1

Ministerstwo Zdrowia odróżnia zgony „NA covid” od zgonów „Z covid”, te drugie to tzw. z chorobami współistniejącymi. Kwalifikacja zgonów „NA covid” budzi wiele kontrowersji a zgony „Z covid” to te których już nie daje podciągnąć się pod kategorię pierwszą. Przypomnijmy, że w „szczycie fali strasznej epidemii” mamy  dziennie ok. 100 zgonów „NA covid”, co jest  typową liczbą zgonów na choroby układu oddechowego w Polsce w sezonie przeziębieniowym w obliczu 1300 zgonów razem dziennie w normalnych czasach.

Procedury kwalifikacji przyczyn zgonów w tym covidowych są dokładnie opisane a mimo to Polska jest na świecie znana z bardzo wysokiego (ok.10)% udziału zgonów bez podanej przyczyny. Wynika to z praktyki lekarzy wpisujących w akcie zgonu jako przyczynę takie kwiatki jak „ustanie czynności życiowych”, czyli skutek zamiast przyczyny.

W czasach nadzwyczajnych moglibyśmy się spodziewać większej  dyscypliny  tymczasem w monolitycznej populacji mamy w województwie Lubuskim 14 razy więcej zgonów „NA covid” niż w graniczącym z nim województwie Zachodniopomorskim. Przy czym w obu województwach łącznie obie kategorie są zbliżone do ogólnopolskiego poziomu 170 na 100 tys. ludności. Komu wierzyć? Obawiam się że nikomu. „Proceder diagnostyczny”  trwa od ponad roku i jak widać nikomu nie przeszkadza fakt , że wyraźnie jest ułomny. Nie może być tak, że ten sam patogen zabija naście razy częściej w Zielonej Górze niż w Szczecinie. Smutna konstatacja po raz kolejny się nasuwa, że fakty nie mają żadnego znaczenia w komunikacji zbiorowej oraz w tzw. „nauce”. Niby to wiemy od początku, gdy zatrzymano życie w całym kraju, gdy mieliśmy w szczycie tzw. „pierwszej fali” 5 zgonów dziennie „Na covid” na tle 1300 innych, normalnych zgonów jak każdego dnia w Polsce przed 2021 rokiem.  

„Tajemnica szyfru marabuta” pozostaje nierozwiązana. Jako nastolatkowie używaliśmy tej frazy, gdy coś było kompletnie pokręcone i poplątane, jak splątany kłębek nici, który przy każdej próbie rozplątania ściska się bardziej. W epoce informacji dezinformacja jest najgroźniejszą bronią. Warto umieć ją zauważać, aby spać spokojnie.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Naukowcy „sypią”. Co na wiosnę ?

Wiele nieporozumień jest między tzw. medycyną i epidemiologią. Obie te nauki bez siebie istnieć nie mogą i obie służą do zupełnie innych rzeczy. O ile medycy zajmują się swymi pacjentami, każdym z osobna, to epidemiolodzy zajmują się wszystkimi obywatelami bez wyjątku i to w tym samym momencie. Chodzi tu o oszacowanie liczb osób zagrożonych i tempa rozwoju zagrożenia. Pojedynczy ludzie nie występują w tym rozumowaniu.

Modele matematyczne epidemii to nic innego jak wiedza medyczna przeniesiona w wymiar społeczny. Podkreślam to w odpowiedzi na zarzut „pan nie jest lekarzem”.

Półtora roku temu zabrałem się z sukcesem za odtworzenie epidemiologiczne przebiegu „pierwszej fali” https://www.facebook.com/pawel.klimczewski/posts/10214210600654026 ,

gdyż polskie ośrodki naukowe bardzo mnie rozczarowały odkrywając np., że cytuję: „zakażenia (wirusy) rozchodzą się wzdłuż szlaków komunikacyjnych…”

Zawsze mogły przedzierać się przez lasy i pola, ale nasi naukowcy obalili to podejrzenie!

Po półtora roku zaglądam nieśmiało do „świątyni nauki” i widzę postęp:

” Scenariusze rozwoju epidemii są przedstawione przy założeniu odporności populacyjnej w wysokości ok. 43% ozdrowieńców na 10 września 2021, w dwóch wariantach. Wyższy wariant zakłada niezmieniony pod wpływem narostu sposób funkcjonowania społeczeństwa. Niższy wariant natomiast zakłada, iż społeczeństwo pod wpływem informacji o narastającej fali epidemii ogranicza liczbę kontaktów społecznych, a w szpitalach wprowadza się oszczędną gospodarkę łóżkami szpitalnymi, np. poprzez skracanie czasu hospitalizacji, gdy to możliwe.

Uwzględniono zaszczepienie około 20,5 mln osób, które przyjęły, co najmniej jedną dawkę szczepionki. Dane zaktualizowane 25.11.2021″ https://covid-19.icm.edu.pl/biezace-prognozy/

Jest wiele ciekawych rzeczy w tych raportach np. to, że zakażenia będą się prawie identycznie rozprzestrzeniać, gdy ograniczymy nasze kontakty społeczne lub nie. Wykres 1 zielone vs. czerwone!

Wykres 1

Kolejną „wisienką” jest to, jak rząd korzysta z prac nauki. Otóż, gdy na początku grudnia, mimo zaniechania lockdownu, liczba krytycznie chorych na OIOMach jest o połowę niższa niż  przewidywano, to  wprowadzono dodatkowe obostrzenia! Ilustruje to wykres 2.

Wykres 2

Trzeci przypadek wymaga specjalnej troski i opisu. Łóżka szpitalne są potrzebne kilka tygodni po fali zakażeń i to się zgadza. Jednak różnica między wariantem zielonym i czerwonym jest znacznie większa niż na wykresie 1 (zakażenia). Wynika to tylko z „gospodarką łóżkami” a nie ze zmiany naszych zachowań społecznych, bo liczba hospitalizacji jest proporcjonalna do liczby zakażeń i wskaźnika zjadliwości, a ten jest jaki jest i nikt go nie zmieni z dnia na dzień. Czyli zachowania społeczne nie mają wpływu na liczbę hospitalizacji a jedynie działania administracyjne.

Wykres 3

Wróćmy do wykresu 1. Jest opatrzony bardzo poprawnym tytułem „stwierdzone przypadki”. Jest to dobra robota, bo liczba zakażonych po szczycie zachorowań będzie rosła jeszcze długo o czym wielokrotnie pisałem, np. tu: „Im więcej zakażeń, tym dalej za sobą mamy szczyt fali sezonowych przeziębień.” Powtarzam: ” Nikt nie zna liczby zakażonych w Polsce! Wiemy jedynie, że ok. połowa ma antyciała. W takim razie rodzi się pytanie : dlaczego po 20 milionach szczepień, mamy więcej zgonów niż przed rozpoczęciem akcji rok temu ?

Wykres 4

Istotą modelowania jest  uczenie się na danych z przeszłości prognozować poprawnie przyszłość. Wykres 2 niestety rozczarowuje. Jeśli liczba zajętych łóżek na OIOM-ach jest dwa razy „przestrzelona” należy co dzień korygować parametry modelu i nie brnąć w złych założeniach.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Gagauzja, kraina która wędruje.

Kilka godzin jazdy z Polski, na terenie Mołdawii leży Gagauzja, a właściwie Terytorium Autonomiczne Gagauzji zamieszkałe przez prawosławnych Gagauzów, lud turkmeński.

Gagauzki w strojach ludowych.

Pierwsza Gagauzka jaką spotkałem pracowała w hotelu, w Turcji, u mojego zaprzyjaźnionego Kurda Ismeta. Oni rozmawiali po turecku, co mi bardzo imponowało, bo dopiero zaczynałem się uczyć tego języka. Z Kurdem rozmawiałem po angielski, z Gagauzką po rosyjsku, ale gdy przypomniałem sobie kilka rumuńskich zwrotów i puściłem w barze muzykę z rumuńskiego wesela, była zachwycona. Mołdawia dawniej nazywana Besarabią była pograniczem katolicyzmu, prawosławia i islamu. Dziś leży na pograniczu interesów UE (Rumuni), USA (Ukrainy) i Rosji (Naddniestrze).

Gagauzja na mapie

Terytorium Autonomiczne Gagauzji jest zdefiniowane jako rozrzucony zbiór gmin, gdzie dominują Gagauzi. Jeśli w dowolnej z mołdawskich gmin urodzi się mały Gagauz i gmina ta liczebnie przekroczy wyznaczony  procentowy parytet Gagauzów, to staje się częścią Gagauzji, tak po prostu. Trzeba przyznać, że świat jest o wiele bardziej kolorowy, niż to widzimy w Europie.  Kolorowy jak stroje ludowe tego ludu, który przez wieki żył na granicy Rzeczpospolitej a dziś w Polsce jest prawie nieznany.

Gagauzki Zespół ludowy

Gagauzów jest mniej niż 200 tysięcy, ale ich tożsamość jest na tyle silna, że przetrwali setki lat jako naród. Podobny grup wokół Morza Czarnego jest wiele, szczególnie po jego drugiej stronie na Kaukazie.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Jak zepsuć święta i jak się bronić.

Gdy zobaczyłem 247 zgonów „na covid” pomyślałem, że to dopiero początek i zajrzałem do mediów, czego zwykle nie robię. Szybko znalazłem! Znany wszystkim „strach na wróble” krzyczy, że zabraknie miejsca na stadionach dla umierających, bo ci szczepieni wiosną powinni brać kolejne dawki eliksiru nieśmiertelności.

Strach na wróble wędrujący do krainy OZ

Liczba 247 była możliwa, bo w weekend było 6 i 17 i ciągle średnio jest mniej niż 120, czyli typowy, zimowy poziom zgonów od chorób układu oddechowego na tle ponad 1500 innych. Blisko dwa lata temu pisałem, że granica 100 to żółta lampka. Niestety stan zdrowia naszych bliskich bardzo się pogorszył przez te prawie dwa lata. Skok na czerwonym wykresie i tak już rolowanych danych mówi nam: „to nie jest normalne, to nie jest zjawisko naturalne, to coś w danych”.

Wykres 1

Nie wymieniam nazwisk tych krzykaczy z „Rady”, ale czasem słucham, co mówią i czekam cierpliwie. Nie sprawdziły się żadne z ich zapowiedzi poza takimi proroctwami jak: „ludzie będą umierać”. Od miesiąca spada liczba covidowych hospitalizacji, co jest najlepszą miarą czegokolwiek. Oczywiście wiemy, że przetrzymują w szpitalach zdrowych ludzi pozytywnych, bo „lecą” za nich covidowe stawki, ale większa liczba wypisów niż wpisów jest najlepszą miarą jaką mamy.

Wykres 2

Fakt, że szczyt zgonów jest spóźniony o miesiąc od szczytu dynamiki hospitalizacji jest bardzo dziwny, Powinno być to bliżej dwóch tygodni, bo po takim czasie średnio jest „wóz albo przewóz” czyli tzw. rozstrzygnięcie. Najpewniej w listopadzie było dużo pacjentów „bezobjawowych”.

Retoryka straszenia stadionami jest wyjęta wprost z podręcznika sowieckiego propagandzisty i stosowana od dwóch lat już kilka razy w różnych krajach. Tymczasem w poprzednim poście zamieszczam piękną bożonarodzeniową pieśń tureckich chrześcijan. Są to słowa psalmów i Izajasza. Postarajmy się najbliższe dni przeżyć bez głównego ścieku, który próbuje nam psuć to, co mamy najcenniejsze. Jeśli to nosimy naprawdę w sercach, to nic nam nie grozi.

Zajrzyjmy do dobrej lektury, może to być Izajasz.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Program Zgony PLUS, grudzień 2021

Żyjemy w upadającej cywilizacji, w której przez tysiące lat nie składano ofiar z ludzi a ratowanych w wypadku rannych nikt nie pyta o ubezpieczenie i czy przypadkiem nie jest winny kolizji. Niestety to gwałtownie się zmienia i zaczynamy liczyć już w setkach tysięcy ofiary złożone na stosie certyfikacji. Umierają na schodach szpitali młode kobiety nie mające odpowiedniego zaświadczenia a za zamkniętymi drzwiami tych szpitali umierają starsi ludzie bez kontaktu ze swymi bliskimi.

Wykres 1

Przed październikiem 2021 w Polsce nie było żadnego wzrostu śmiertelności, wręcz wprost przeciwnie, dlatego nasz kalendarz i wykres rozpoczynają się w październiku 2021.

W Polsce od wielu, wielu lat dziennie umiera ok. 1250 osób, co daje ok. 8 000 w tygodniu. Na wykresie posługujemy się danymi tygodniowymi za GUS. Obecnie mamy dane do początku grudnia i odnosimy je do średniej z lat 2016-2019, gdzie mieliśmy dwie duże epidemie grypy ze śmiertelnością dobową większą niż raportowana z powodu C-19 . Na wykresie to linia zielona.

Wg danych MZ, gdy dodamy do normy wieloletniej zgony „NA covid”  to otrzymamy na sezon przeziębieniowy 2020/2021 linię żółtą a na sezon 2021/2022 linię niebieską. Tymczasem faktyczne liczby zgonów to odpowiednio linie czerwona (2020/2021) i fioletowa (2021/2022). Ostatnie dane to poziom 13 000 zgonów tygodniowo, co daje 70% wzrostu do normy wieloletniej a udział zgonów NA covid we wzroście ponad normę to ok. 9% tej jesieni.

W raportowanym okresie „NA covid” wg. MZ zmarło  19 100 osób, co daje co daje bez nich ponad 140 000 zgonów ponadnormatywnych w okresie 14 miesięcy. Trzeba tu dodać, że epidemia grypy w 2017 roku zabrała 14 000 osób w ciągu zaledwie kilkunastu zimowych tygodni, tak więc zgony na wirusowe zapalenia płuc o raportowanym rozmiarze należą do zjawisk nam znanych z nieodległej przeszłości i można je włączyć do normy wieloletniej. 

Osobną kategorią są zgony „Z covid” (z chorobami współistniejącymi), która nabija statystyki medialne. Z prostego faktu, że lekarz mając intratną  możliwość sklasyfikowania zgonu „NA covid” lub „Z covid” nie wpisał „NA covid” możemy łatwo wywnioskować, że dany pacjent nie umarł „NA covid” i musimy odrzucić tę kategorię z naszych analiz. Dodatkowa instrukcja, nakazująca wpisywać jako główną przyczynę zgonu chorobę zakaźną przed innymi przyczynami np. zawałem czy udarem wystarczająco obciąża prezentowane przez MZ dane.

Diagnozowanie obecności choroby testem na materiał genetyczny patogenu jest nie do przyjęcia. Obecnie w Polsce jest ponad  3 mln osób, które poza pozytywnym testem nie miały żadnych objawów choroby wirusowej i są wbrew medycznym przesłanką określane jako „zakażone”.

Wzrosty są skutkiem gigantycznego stresu i zatrzymania wielu milionów hospitalizacji oraz braku zwyklej profilaktyki od marca 2021.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Co wirusy robią w Święta ?

Element niepewności to podstawa w zarządzaniu strachem. Poza faktem, że „trwa straszna pandemia” ludzie nie są pewni już niczego.

Kolejne bastiony „szczepionkowego ratunku” upadają. Paradoksalnie dotyka to najbardziej tych, którzy zaufali władzy i mediom. Nieufni wiedzą swoje i nie są tak bardzo z dnia na dzień pozbawiani poczucia bezpieczeństwa. Okres świąteczny to czas, gdy mamy ładować akumulatory, zwłaszcza te społeczne, budować nasze więzi i gromadzić energię psychiczną na zimę. Tymczasem na ekranie TV na nasz świat spadają apokaliptyczne plagi. Na szczęście wystarczy wyłączyć media i wyjść na ulice, by przekonać się, że najwięcej nieszczęścia jest w ludzkich oczach a nie w obiektywnej sytuacji. Marna to pociecha dla większości, ale na tym blogu mamy duży dystans do mediów. Od wielu miesięcy (może za rzadko ?) podkreślam, że dane rządowe które opracowuję są bardziej metodą, jaką komunikuje się władza ze społeczeństwem niż obiektywnym opisem rzeczywistości.

Spójrzmy zatem, co w tych danych widać, czy raczej, co nam mówi ministerstwo.

Wykres 1

Od blisko miesiąca spada dynamika (nie liczba) przyjęć do szpitali na oddziały covidowe. Z dwutygodniowym opóźnieniem do nich spada dynamika zgonów, które o 20% przekroczyły maksimum ubiegłoroczne. Media mieszając zgony NA oraz Z covid epatują „pięćsetkami” na dobę, brzmi to szczególnie brutalnie w ustach wszelkich „opozycji” w kontekście „ile jeszcze pięćsetek musi umrzeć, zanim ten zły rząd nie zaszczepi na siłę wszystkich”. Rząd po naszej stronie? Jak zawsze! 😉

Wykres 2 (zaktualizowany 15.12)

Dla uczciwości wklejam też wykres ze zgonami „Z” covid, ta liczba to pochodna liczby testów a właściwie ich „czułości”. Wiemy w tym sezonie jest to 25%. 3,8 miliona ludzi miała „plusa” i się czuje świetnie, to jest najlepszy obraz sytuacji. „Tu jest pies pogrzebany.” Bez testów nie byłoby problemu.

Wykres 3 (zaktualizowany 15.12)

Nadzieję daje wykres kolejny. Procent testów „pozytywnych” w tym sezonie nie chce przekroczyć 25% a moc przerobowa laboratoriów w Polsce to ok. 100 000, stąd pochodzi magiczna liczba 30 000 „zakażonych, która jest w narracji władzy „alarmowa”. Przypomnę mój ulubiony wątek. Nikt nie robi badań poważnych, reprezentatywnych badań przesiewowych i nikogo nie interesuje faktyczna sytuacja epidemiologiczna w kraju. Taki drobiazg. Nowych czytelników odsyłam do pierwszego tomu książki „Fałszywa Pandemia – Krytyka Naukowców I Lekarzy”, gdzie opisuję to dokładnie.

Wykres 4

Już drugi rok mamy zapaść w służbie zdrowia a dobowa śmiertelność od miesięcy jest o 25% wyższa od normy wieloletniej dlatego te „żółte ” zgony „Z covid” są doskonałym wytłumaczeniem sytuacji. Większość ludzi to już dawno kupiła, ale jest sporo takich, którzy ciągle pytają o szczegóły. Z danych oficjalnych wyraźnie widać, że „wirus” jest w defensywie, tymczasem nagonka na nieszczepionych „siewców śmierci ” pogłębia społeczne podziały. Sam rząd jest już zakładnikiem swej wcześniejszej narracji i jest pod presją mediów postępując już wbrew swym interesom, przeciwko swym wyborcom. Kolejne restrykcje „procentowe” to oko do ludzi, bo jak te procenty obiektywnie wyliczyć, nie wie nikt. Ale jak widać wirus jest dobry na wszystko, może nawet doprowadzić do zmiany preferencji wyborczych. No, kto by pomyślał?

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Początek astronomicznej zimy (21 grudnia) jest de facto jej apogeum.

Zjawiska pogodowe z racji bezwładności cieplnej oceanów są opóźnione o ok. 40 dni w stosunku do położenia Słońca na niebie.

Przechylona o 23 stopnie Ziemia w stosunku do płaszczyzny obiegu Słońca chowa teraz swój północny biegun przez całą dobę w cieniu. Dzieje się tak od 22 września, a strefa cienia, czyli Nocy Polarnej, co dzień się zwiększa, by właśnie 21 grudnia dotrzeć do Kręgu Polarnego. Jest to moment, gdy strefa cienia na naszej półkuli jest największa.

Linia Kręgu Polarnego 0 – granica nocy polarnej. 66°34’N

Przez wiele miesięcy potężne ilości energii na tym obszarze przez całą dobę są wypromieniowane w kosmos, bezpowrotnie. Pływy oceanów przenoszą nad Europę z południa ciągle porcje nowego ciepła w postaci wilgotnego, ciepłego powietrza, które, aby nas trochę ogrzać sypie z nieba śniegiem. To ciepło do nas wędruje z Zatoki Meksykańskiej, z Karaibów szlakiem Prądu Zatokowego.

Zimowy, śnieżny krajobraz to oznaka skutków ogrzania naszego klimatu przez ocean. Dla porównania na podobnej do Warszawy szerokości geograficznej (52 stopnie) leży pogranicze Mongolii i Rosji, gdzie mamy już poniżej 20 stopni mrozu a to dopiero początek sezonu!

Wbrew pozorom z Polski do Kręgu Polarnego mamy zaledwie 1,3 tys. km.

Oświetlenie Ziemi przez Słonce 12 grudnia 2021 w południe (UTC +1:00)

Cała północna Skandynawia jest teraz okryta nocą na 24 h. Na mapie przykuwa uwagę Islandia, która dosłownie dotyka tej tajemniczej linii, co znaczy, że w północnej Islandii Słońce pojawia się w południe na moment, ale zjawiska nocy polarnej tam nie ma.

Oceaniczny ciepły Prąd Zatokowy

Po 21 grudnia Noc Polarna zacznie się cofać w stronę bieguna i coraz więcej energii słonecznej będziemy dostawać każdego dnia ale wiosnę poczujemy, gdy bilans ciepła utraconego i dostarczonego do naszego regionu będzie dodatni, zwykle następuje to już pod koniec lutego ale jest zależne od trajektorii niżów na Atlantyku. Byle do wiosny !

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Czy idziemy na milionowy rekord „aresztowanych w domu” ?

Czy idziemy na 1 mln „aresztowanych w domu” ? Czy jesteśmy już na szczycie kwarantannowego absurdu ?

Mimo 20 milionów „szczepionych” oraz wielu milionów innych, którzy nabyli odporność w kontakcie z wirusem na pierwszej linii walki z covid kasa płynie szerokim strumieniem nowych hospitalizacji. Mam wiele doniesień, że ludzie po niegroźnym przeziębieniu nie mogą wyjść ze szpitala, mimo że czują się dobrze i by chcieli. Muszą odleżeć swoje jako zakładnicy reżimu sanitarnego. Stawki covidowe są wysokie, podatek zdrowotny wzrośnie za chwilę 9%, karuzela się rozkręca i potrwa do wiosny.

Wykres 1

Wykres ten obnaża bezskuteczność wszelkich podejmowanych działań. Przypomnijmy, że wykresy zgonów na covid 2021 vs. 2020 też są do siebie bliźniaczo podobne, co oznacza: jest tak samo, jak było rok temu.

Mimo braku nowych formalnych obostrzeń blisko milion ludzi jest aktualnie objętych kwarantanną. Jest to bezprawna forma aresztu domowego w oparciu o bardzo mgliste poszlaki. Pani X siedziała w biurze w pokoju z panią Y, której wyszedł dodatni test, ale czuje się świetnie. W sytuacji, gdy mamy poczucie relatywnej „swobody w naszym baraku PRL bis” za naszymi ścianami coraz więcej osób jest pozbawionych wolności.

Wykres 2

Jest oczywiste, że wpływa to fatalnie na ich stan psychiczny i stan zdrowotny generując kolejne fale najróżniejszych zachorowań.

Z drugiej strony całe armie przeziębionych, którzy nie mogą sobie pozwolić na kwarantannę, aby uniknąć testowania, leczą się „w internecie”, co przy skali zjawiska skończy się tysiącami tragedii. I tu zamyka się pętla tej finansowej karuzeli. Nadzieją jest informacja, że traci dynamikę dobowy przyrost hospitalizacji oraz dobowa liczba „osób zakażonych” i jesteśmy już blisko szczytu kwarantannowego absurdu. Z kształtu wielu wykresów wnioskuję, że odpowiedź powinna nadejść w tym tygodniu.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii