Słońce rządzi światem i bóg Ra wprowadza podatki od deszczu

okladka

Zbliżamy się do przesilenia wiosennego (20 marca 10:01:21), gdy to obie półkule Ziemi będą równo oświetlone przez Słońce, a potem każdego dnia po naszej stronie bilans termiczny będzie szybko rósł. Dla półkuli południowej oznacza to koniec lata i tam też mamy właśnie zakończenie sezonu tropikalnych cyklonów. Bilans to ok. 2020 jednostek energii kinetycznej wszystkich potężnych wirów atmosferycznych w tamtym rejonie.

Oświetlenie Ziemi przez Słońce 15 marca 2025

Cyklony są najlepszą miarą termiki planety, bo bezbłędnie są pochodną energii cieplnej zgromadzonej w oceanach, która stanowi ok. 92 % całkowitego ciepła planety tworzącego klimat. Atmosfera jest tylko przekaźnikiem tej energii w kosmos i przechowuje zaledwie ok. 2% ciepła dzięki parze wodnej, która odpowiada za ponad 90 % efektu cieplarnianego.

Cyklony na południowej półkuli w tym sezonie o 8% przekroczyły wieloletnią normę z wynikiem ok. 220 jednostek, co jest okazją do straszenia miliardów ludzi mieszkających w strefie ich występowania. Takie sensacje nie zawierają informacji, że półkula południowa odpowiada za 1/4 łącznej energii cyklonów planety, a cały bilans w ostatnich 30 latach spadł z poziomu 1000 do 800 jednostek energii kinetycznej. Zmiany termiki oceanów mają charakter cykliczny i są skutkiem dwóch cykli Słonecznych, 11 i 110 letnich, tworzących razem dość fantazyjny wzór widoczny na wykresie 3. Opisałem to dokładnie w raporcie "Cyklony i Słońce, postscriptum "https://pawelklimczewski.pl/2024/10/27/cyklony-i-slonce-postscriptum/ .

Zdumiewające jest, że "świat" nie szuka przyczyn zmiany termiki planety w zmianach aktywności jedynego źródła ciepła jakie mamy, w Słońcu. Możemy w prasie naukowej przeczytać, że zmiany słoneczne powodują duże zmiany w termice atmosfery Jowisza, co generuje tam potężne zorze polarne, ale Słońce jest pomijane w analizie zjawisk na Ziemi, zdumiewające.

"Słońce rządzi światem " mawiali starożytni wierząc w jego osobową, boską egzystencję. Jego położenie względem Ziemi decyduje o wszystkim, co robimy, kiedy śpimy, kiedy jemy, kiedy siejemy i kiedy zbieramy. Cały rozwój cywilizacji to historia podejmowania prób uniezależnienia się od warunków zewnętrznych. Domy, hale targowe, zadaszone pojazdy, elektryczność, wszytko to tworzono, aby żyć niezależnie od tego, co dzieje się na zewnątrz. Udaje się nam to coraz bardziej, ale za olbrzymią cenę, jesteśmy uzależnieni od energii w różnej postaci. Wiedzą o tym doskonale ukryci za plecami polityków tajemniczy ludzie i na naszych oczach monopolizują handel energią pod różnymi wyssanymi z palca pretekstami.

Na horyzoncie czai się "niebieski ład" wmawiający ludziom, że zabraknie wody, zupełnie ignorując fakt, że woda spada z nieba w postaci deszczu, napędzana za darmo Słońcem w procesie parowania.

Paweł Klimczewski