Dlaczego nie da się napisać wszystkiego czyli narodziny gwiazdy a nasza egzystencja.

okladka

Nie da się napisać wszystkiego w jednym tekście z prostej, matematycznej zasady z dziedziny ciągów. Większość pojęć wymaga doprecyzowania, jeśli chcemy być perfekcyjni. Takie doprecyzowanie ponownie zawiera nowe pojęcia wymagające doprecyzowania i tak to powstaje, jak mawiają matematycy: "piekło nieskończonych odwołań", lub fachowo ciąg nieskończony. Nasz idealny tekst nigdy by nie miał końca...

Moje teksty mają charakter popularyzatorski i staram się ludzkim językiem napisać na jednej stronie to co w czasopiśmie naukowym zajmuje stron kilkanaście. Aby tak skompresować treść, muszę czasem unikać pisania rzeczy oczywistych. Na takie momenty czekają "specjaliści w swym fachu" i atakują moje wpisy pełni naukowej żarliwości. Dziś przy linku z tekstem " Jedynym źródłem ciepła na Ziemi jest Słońce..." Ktoś życzliwy dopisał "Nieprawda!". Oczywiście nie napisał nic o innych źródłach ciepła choć miał rację. Słońce daje nam 99,996% ciepła na Ziemi, czas napisać skąd bierze się reszta.

Dawno, dawno temu w naszej Galaktyce, ok. 4,6 miliarda lat wstecz, w wielkim kosmicznym obłoku gazów, głównie wodoru i helu, ale też innych pierwiastków, w wyniku wzajemnego przyciągania grawitacyjnego doszło do powstania centralnego punktu gęstości tego obłoku. Od tej chwili sprawy potoczyły się błyskawicznie, przez kilkaset milionów lat obłok zapadał się do tego centrum kondensacji, a coraz większa masa skupiona w jednym rejonie z coraz większą siłą grawitacji przyciągała do siebie otaczające go cząstki gazów. Szybkość przyciąganych cząstek to nawet 120 km/s (400 000 km/h). Grawitacja jest bezlitosna i ściskała cząstki tak bardzo, że utworzyła plazmę, czyli bardzo gorące rozdzielone ciężkie jądra pierwiastków (protony + neutrony) i osobno prawie pozbawione masy elektrony.

Potężne ciśnienie i temperatura powodują, że powstaje najzwyklejszy reaktor termojądrowy nazywany gwiazdą, naszą nazwaliśmy Słońcem. W tej ognistej kuli zachodzą reakcje jądrowe, tzn. takie w których dochodzi do łączenia się jąder różnych pierwiastków, a potem do ich dalszych przekształceń i rozpadu.

W naszym Słońcu najpierw dwa jądra wodoru, czyli dwa protony łączą się tworząc deuter, izotop wodoru, po reakcji zostaje jeszcze pozyton czyli dodatni elektron i neutrino. Potem deuter przyłącza jeszcze jeden proton i mamy już nowy pierwiastek hel-3, resztą reakcji jest wysokoenergetyczny, zabójczy foton promieniowania gamma. Na koniec dwa jądra helu-3 łączą się tworząc jądro helu-4 i zostawiają dwa swobodne protony. I tu zabawa zaczyna się od nowa, bo w pierwszym kroku łączyliśmy ze sobą właśnie dwa protony. Nie wszystkie one biorą udział w syntezie, część z nich jest emitowana ze Słońca tworząc wiatr słoneczny, opisałem ten wiatr tu: https://pawelklimczewski.pl/2023/04/22/sloneczny-wiatr-wieje-delikatnie/

Mgławica planetarna NGC 7293 „Ślimak”

W reakcji wyżej opisanej bilans masy całego procesu jest ujemny, 0,684% materii znika, anihiluje, zamieniając się w czystą energię E zgodnie ze wzorem E=mc^2, gdzie c to prędkość światła a m to ta znikająca masa materii. Takie cuda! Tej energii jest tyle, że od 4,5 miliarda lat Słońce ogrzewa Kosmos i emituje masywne protony, a wypaliła się dopiero połowa jego paliwa w postaci wodoru .

Dysk protoplanetarny wokół młodej gwiazdy

Wokół nowo narodzonej gwiazdy część rozpędzonej materii o dużym momencie pędu wynikającym z ruchu wirowego cząstek stworzyła dysk akrecyjny, rodzaj pierścienia ciężkiej materii analogicznie do pierścieni Saturna. Przez setki milionów lat z tego dysku powstały planety dzięki sile grawitacji skupiając się w coraz większe bryły. Istnieje wiele hipotez o kolizjach młodych planet, ale na pewno podczas ich powstawania dochodziło do ciągłego zderzania się z ogromnymi prędkościami wydzielając ciepło. We wczesnym stadium formowania się Ziemi jej powierzchnia miała ponad 2000 st. C a jądro nawet 6000 st. C, czyli była to kula płynnej magmy. Stąd dziś mamy ciepło geotermalne i wulkaniczne, woda wpompowana kilka km pod powierzchnię wróci bardzo ciepła, np. w postaci gejzeru.

Struktura termiczna Ziemi

Zupełnie innej natury jest ciepło powstające wewnątrz Ziemi podczas rozpadu ciężkich pierwiastków promieniotwórczych takich jak uran-238, tor-232 czy potas-40. Mają one taką cechę, że są nietrwałe i rozpadają się na lżejsze izotopy emitując przy tym dużo promieniowania elektromagnetycznego. Jest to przemiana odwrotna od przemian syntezy o jakiej mówiliśmy przy Słońcu. Emitowane promieniowanie jest absorbowane przez otaczającą materię, zwykle skały. Analogicznie jak zimne światło Słoneczne nagrzewa asfalt nagrzewa wnętrze Ziemi.

Taka to historia przepływu energii w naszym układzie planetarnym. Jak widzimy to grawitacja implikuje wszystkie te przemiany, ale nasuwa się pytanie skąd to wszystko się wzięło, skąd pojawiła się cała materia wszechświata skupiona w jednym punkcie podczas jego narodzenia? I pytanie jeszcze ważniejsze: Co to za siła pokonała niewyobrażalną w tym punkcie siłę grawitacji i kazała tej materii eksplodować w bezkres pustki ? Obecnie w "oświeconej" od XVII wieku filozofii dominuje przekonanie, że to wszystko powstało z niczego. Taka koncepcja wynika z materialistycznego dogmatu o braku Istoty Wyższej, Doskonałej. Z tak prostej niewiary materialiści muszą wierzyć w wariant, że wszystko pochodzi z niczego. Podziwiam wiarę niewierzących, jest w 100% czysta, ale też bezcelowa.

Aby podsychać o absurdach klimatystów film tutaj

Paweł Klimczewski