okladka

Kosmiczna pogoda. Dosłownie!

Kolejny, trzeci już dowód, na słoneczne i kosmiczne źródło zmian klimatu na Ziemi

2025.04.26

Fascynacja człowieka Kosmosem sięga pierwszej nocy, gdy ujrzał on gwiazdy na niebie. Ludzka wyobraźnia szybko połączyła gwiazdy w kształty i nadała im ziemskie znaczenie, zarazem pozostawiając niebiosom pierwszeństwo w ich stworzeniu. Lisa, lwa i inne zwierzęta znajdujemy w najstarszych symbolikach zodiaku. Wpływ Słońca na życie ludzi jest niezaprzeczalny, ale najstarsze kultury uznawały wpływ całego Kosmosu na losy ludzkości. Od stulecia wiemy dokładnie, że z Kosmosu dociera do Ziemi zabójcze promieniowanie, ma ono wpływ na wiele przemian chemicznych i biologicznych.

W ostatniej dekadzie Henrik Svensmark udowodnił, że ma ono znaczący wpływ na proces powstawania chmur. Jak się okazuje, przeźroczysta para wodna zmieszana z powietrzem potrzebuje jąder kondensacji w postaci specyficznych jonów, aby gazowe cząsteczki H2O zaczęły się łączyć w mikrokrople tworząc białe obłoki. Biały przedmiot odbija całe spektrum światła słonecznego z powrotem w Kosmos dlatego gęsta, wielka chmura od dołu jest prawie czarna, a gdy mamy pochmurny dzień niebo jest szare i jest chłodno.

Ziemskie zachmurzenie zależy od tego ile promieniowania kosmicznego dociera do Ziemi, a to z kolei regulują cykle słoneczne od których zależna jest najważniejsza bariera broniąca nas przed wysokoenergetycznym promieniowaniem, jonosfera.

Pierwszy wykres pokazuje jak w cyklach 11 letnich zmienia się liczba neutronów w naszym otoczeniu. Neutrony te są wynikiem rozpadu cząsteczek atakowanych kosmicznym promieniowaniem. Kosmos jest wielki i ciągle dzieją się w nim spektakularne, dynamiczne zjawiska, przy których wybuch bomby atomowej majaczy jak gasnąca iskierka nad kominem. Eksplozje gwiazd, tzw. supernowe, implozje mgławic, wszystkie przemiany generują promieniowanie we wszystkich zakresach.

: Galaktyka NGC 6744, prawdopodobnie bardzo podobna do Drogi Mlecznej, jaka jest nasza Galaktyka nie wiemy.

Opublikowałem dwie prognozy dla Ziemi na najbliższe dekady. Pierwsza na podstawie obserwowanej aktywności słonecznej: https://pawelklimczewski.pl/2024/02/03/kosmiczna-prognoza-do-2045-globalne-oziebienie/

Oraz drugą na podstawie liniowej emanacji termiki planety jaką jest łączna energia cyklonów na Ziemi: https://pawelklimczewski.pl/2024/10/27/cyklony-i-slonce-postscriptum/

Są one bardzo podobne, ale nie muszą się one pokrywać dokładnie, ponieważ natężenie promieniowania kosmicznego nie jest stałe w długim terminie, ma bardziej losowy charakter, o wybuchu supernowej dowiemy się, gdy je zobaczymy. 

Od ponad 60 lat zbierane są dane z pomiarów tego co do nas dociera z Kosmosu, jak pokazuje pierwszy wykres nie są to zmiany równe, cykle są raz dłuższe raz krótsze i wyraźnie  widać, że już od trzech dekad systematycznie rosną, a w latach poprzednich spadały. na czynniki pierwsze. Używając transformacji Fouriera wyodrębniłem składowe sinusoidalne badanego zjawiska i pokazuję je na wykresie drugim. Matematyka jako królowa nauk poradziła sobie z "pływającym" cyklem 11 letnim, który to bywa raz krótszy raz dłuższy i efektem obliczeń są dwie sinusoidy w przybliżeniu  10 i 12 letnia przesunięte w fazie. Dokładnie jak energia cyklonów. Matematyka daje nam pewne narzędzia, aby takie dane rozłożyć na czynniki pierwsze. Używając transformacji Fouriera wyodrębniłem składowe sinusoidalne badanego zjawiska i pokazuję je na wykresie drugim. Matematyka jako królowa nauk poradziła sobie z "pływającym" cyklem 11 letnim, który to bywa raz krótszy raz dłuższy i efektem obliczeń są dwie sinusoidy w przybliżeniu  10 i 12 letnia przesunięta w fazie. Trzecią istotną harmoniczną jest sinusoida o długości 60 lat. Kto czytał teksty wyżej linkowane wie, że Słońce pulsuje nie tylko w cyklu 11 letnim, ale i długim ok. 120 letnim. Zatem nasza długa składowa (60 lat) może być połówkową harmoniczną tego cyklu, ale może być też tak, że to z Kosmosu napływają do nas coraz to większe dawki promieniowania. Jeśli to są zjawiska cykliczne możemy śmiało rozwinąć nasze sinusoidy w przyszłość i je zsumować co widać na wykresie drugim w kolorze żółtym.

Oto mamy po raz trzeci z różnych danych wszelkie przesłanki ku temu, by prognozować wzrost zachmurzenia dla naszej planety w najbliższych dekadach, a co za tym idzie do oziębiania się klimatu. W najbliższych latach będą to zmiany niewielkie, ale za lat 15 aura może wrócić do takiej jaką mieliśmy w latach 1970-1980.  Oczywiście w tle czają się złośliwe prądy oceaniczne mogące regionalnie zmieniać klimat jak ma to obecnie w Europie przez chłodny Atlantyk powodujący u nas suszę.

Paweł Klimczewski