Wybory w demokracji to zaawansowana matematyka
Demokracja, czyli zaawansowana matematyka wykorzystana w sztabach wyborczych do formatowania opinii publicznej przez media. Wielką sztuką jest sterowanie nastrojami przed wyborami. Żeby to robić trzeba mieć doświadczenie i znać populację jak swojego domowego zwierzaka, trzeba wiedzieć, na co i jak reaguje. Nie sposób obserwować wszystkich, sondaże są obciążone błędami, ale raz na kilka lat organizuje się wybory, aby przebadać dokładnie wszystkich uczestników życia politycznego w naszej "demokracji".
Wybory są anonimowe, ale w niczym to nie przeszkadza, dane z blisko 30 tys. lokali wyborczych w podziale na kandydatów to wiedza prawie pełna, jeśli użyje się matematyki.
Czekając na wyniki drugiej tury, w trybie treningu, wykonałem analizę przepływów elektoratu w wyborach prezydenckich w roku 2020. Ach, co to były za wybory, kolejki zamaskowanych patriotów, a prawie każdy życzył wszystkiego najgorszego głosującym, inaczej niż on. Wiadomo: "Nasza racja jest bardziej mojsza niż twoja racja jest twojsza..."
Duda w drugiej turze startował z 8,5 mln głosów z pierwszej tury, a Trzaskowski z 6 mln. Pierwszy do drugiej tury zmobilizował 2 mln, a drugi kandydat aż 4 mln wyborców. W tej mobilizacji nowych wyborców było ok. 1 mln, a pozostałych przeciągnęli z głosujących w pierwszej turze na 9 pozostałych kandydatów, było tego aż 5 mln głosów.
Matematyka daje wiele narzędzi do dokładnego określenia, co się działo w tych przepływach. Metoda regresji szuka równania przepływów, które najlepiej tłumaczy zmianę. Poniższa tabela pokazuje jak poparcie na poziomie każdego z lokali wyborczych, wszystkich uczestników pierwszej tury przełożyło się na wzrost wyniku dwóch rywali w drugiej turze. Wartości ujemne (czerwone ) wskazują, że popularność danego kandydata wpływała ujemnie na wzrost wyniku danego rywala w finale wyborów. Liderem nieprzekazania głosów do drugiej tury jest pan Żółtek. W miejscach, gdzie był bardziej popularny gorzej wypadła mobilizacja Trzaskowskiego (-8,88), i także gorzej, ale w mniejszym stopniu, nastąpiła mobilizacja Dudy (-3,36).

Gdy już wiemy, jak czytać tabelę popatrzmy, co się działo, idąc od góry. Popularności Biedronia towarzyszyła rekordowa mobilizacja (2,77) w szeregach Trzaskowskiego, ale w tych lokalach zyskał też Duda. Pamiętajmy, że przedmiotami analizy nie są wyborcy, ale lokale wyborcze i należy to czytać tak, że w miejscach, gdzie popularny był Biedroń w drugiej turze Dudzie też wzrosło, ale zapewne z przepływów z innych kandydatów lub z dodatkowych wyborców. Oczywiście szczegółowe analizy mogą to wykazać, jednak nie mamy tu na to miejsca.
Zaskakuje silny współczynnik w mobilizacji Trzaskowskiego na terenach Bosaka. Wiemy z badania exit poll, że wyborcy Konfederacji podzielili się miedzy dwóch rywali dość równo, zatem wniosek jest taki, że na tych terenach kandydat KO zyskał głosy nowych wyborców, których nie było na turze 1.

Skutecznie przerzucił swoje głosy Jakubiak, mamy dodatni współczynnik u Dudy i ujemny u Trzaskowskiego, niestety nie jest już tak u prof. Piotrowskiego, gdzie widać z dwóch ujemnych wartości, że jego elektorat został w domu.
Paweł Klimczewski