Wrześniowy śnieg nad Bałtykiem

okladka

Zakończenie lata astronomicznego przynosi opady śniegu w naszej części globusa. Zaskakujące w całkiem niewysokich górach, opady w Turcji, nad Morzem Czarnym. Śnieg w wysokich Alpach nie jest niczym dziwnym, ale już opady na poziomie morza nad Bałtykiem w północnej Szwecji to jest anomalia. Tu stajemy przed bardzo trudnym do zdefiniowania pojęciem anomalii, pisałem o tym tutaj: " Normą jest anomalia, normalność nigdy nie występuje. " https://pawelklimczewski.pl/2023/01/28/norma-jest-anomalia-normalnosc-nigdy-nie-wystepuje/

Oczywiście rozkład Gausa, nazywany "Rozkładem Normalnym" jest doskonałą pomocą w definiowaniu normalności, ale on opiera się na przeszłości. Gdy wkraczamy w nową, chłodną epokę klimatyczną, to co dotąd było anomalią stanie się normą i coraz częściej będziemy obserwować "zimowe epizody" w okresach niezimowych. Do szczytu epoki chłodnej mamy jeszcze ok. 40-50 lat, więc nie będą to zmiany gwałtowne, ale każdy rok przyniesie większe ryzyko chłodu.

Ludzka pamięć wygrzana letnim Słońcem  jest bardzo wybiórcza i nie pamiętamy już,  że w dwóch poprzednich sezonach obfity śnieg w Polsce padał już w listopadzie, a miesiące wiosenne były nader zimne i suche. To symptomy zwiększania się wpływów Arktyki w naszych regionach.

Turcja, Rize, 2025.08.2

Oczywiście o tych zmianach wiedzą dokładnie wielcy tego świata i  wpędzają miliony ludzi, szczególnie tych z północnych, najlepiej rozwiniętych części Ziemi, w energetyczną biedę czyniąc z nich niewolników etatystycznego, komunistycznego świata. Nie chodzi przecież tylko o wysokie koszty ogrzewania, wysoki podatek energetyczny ETS naliczany jest na samym początku łańcucha  tworzenia wszelkich dóbr i usług.  Jest w horrendalnych cenach warzyw i owoców, w rachunku u fryzjera, jest wszędzie.

Koniec astronomicznego lata oznacza, że na biegunie północnym przez pół roku nie będzie widać Słońca, zapadła tam Noc Polarna. Z tego powodu będzie tam trwało bardzo szybkie, nieodwracalne wypromieniowanie ciepła w Kosmos. Człowiek nie ma  wpływu na bilans termiczny Ziemi i nawet na dziś nie ma żadnego pomysłu jakby to zmienić. Jedyny istotny gaz cieplarniany, który ma wpływ na szybkość  stygnięcia planety, para wodna (H2O) jest poza naszą kontrolą. Gazy takie jak CO2 odpowiadają w nieistotnym stopniu na termikę planety. Piałem o tym wiele razy, np. tu: " Czy temperatura na Ziemi drgnie o ułamek stopnia, gdy tradycyjna produkcja przemysłowa i populacja wzrosną o 2000% ? " https://pawelklimczewski.pl/2024/02/23/czy-temperatura-na-ziemi-drgnie-o-ulamek-stopnia-gdy-tradycyjna-produkcja-przemyslowa-i-populacja-wzrosna-o-2000/

Paweł Klimczewski