Gdzie te niże?

Media mają trudne zadanie tej zimy, ale sobie radzą z nim doskonale. Najbliższa odwilż z temperaturami ok. 2 st. C na mapach jest zaznaczona na brązowo. Jest to kolor w meteorologii zarezerwowany dla skrajnie wysokich temperatur ponad 40 st. C, ale co tam, od marca wszystko będzie na czarno a potem choćby potop i pożar planety, czego się nie robi dla nauki.

Ten rok ma swoją specyfikę, zimne morze na południu nie rodzi niżów przynoszących ocieplenia, ale to nimi straszy się lud miast i wsi. Fakty nie mają znaczenia, a lud jak pies Pawłowa ślini się na czerwoną lampkę. Karierę zrobiło hasło "niż genueński ".

Ta typowa cyrkulacja w naszej okolicy nie istnieje już bez przydomka "groźny", jak car Iwan. Idąc dalej na wschód, w Tokio, odnajdujemy już same potworne rzeczy, potwory biegają po ulicach jak wygłodniałe psy, a wojsko sobie nie radzi z tym wcale.

Zatem, co w tej sytuacji robić? Panowie pismacy! Bierzemy prasowy bębenek i mruczymy mantrę skacząc dookoła ogniska : "Niż, niż, genueński niż, wielki Manitu daj nam niż"

Niże przyjdą jak zwykle co tydzień o tej porze roku, ale co to będzie za news !
Paweł Klimczewski