Mojżesz w górach i tłuste hieny przy stole

Wyjątkowo odrażająca fizis i równie podła funkcja w przyrodzie powoduje, że hienami nazywamy jednostki skrajnie niemoralne. Tylko przydomek "cmentarna" może pogorszyć obraz. Tymczasem zostańmy wśród żywych, którzy dla zmylenia przeciwnika ukrywają się za symbolem byka na Wall Street. Jeśli ktoś choć trochę kojarzy to widzi, że byk to nic innego jak złoty cielec, pogańskie bóstwo Narodu Wybranego, który błądzi od tysięcy lat po meandrach pustyni i ludzkiego rozumu. Nie cały ten lud błądzi, bo wielu z nich np. Mojżesz (4 września), widzieli tragizm tego kultu i po wielu pokoleniach doczekali się na Zbawiciela, jak np. szef religijnej bezpieki Szaweł (25 stycznia), czy Józef (19 marca), opiekun Maryi (12 września).

Zanim przeniesiemy się na Wall Street wróćmy do Egiptu, do nocy podczas której Mojżesz zorganizował masową ucieczkę. Tej nocy Izraelici "pożyczyli" od swych egipskich sąsiadów złoto, każdy ile się dało, pożyczali bez zahamowań, bo wiedzieli, że już nigdy nie spotkają swoich wierzycieli. Biblia dokładnie opisuje cały ten skok na kasę. Z Egiptu uciekło wtedy setki tysięcy rodzin, ludzi było grubo ponad milion.

Złoto było obiegową walutą, pożyczano od sąsiadów garściami. Było tego na tyle dużo, że gdy Mojżesz wybrał się w góry, by ze Stwórcą omówić, co dalej znalazła się grupa "bystrych", którzy przekonali cały lud, że trzeba zrobić zrzutkę i oddać cześć pogańskiemu bóstwu i odlać ze złota posąg. Byk, wcześniej Minotaur to potężne zwierzę żyjące jeszcze kilkaset lat temu nawet w Polsce, to leśny tur, gigantyczny przeżuwacz, który budził postrach ludzi od zarania dziejów. Pomnik ostatniego tura w Rzeczypospolitej możemy oglądać w Inflantach.

Świat jest na kolejnym zakręcie i emocje rozgrzewają głowy i serca, szczególnie młodych ludzi, którzy od kołyski są przekonywani, że pieniądze biorą się z internetu. Owszem to jest prawda, ale nie dla nich. Właściciele mediów puszczają skoordynowane sygnały i miliony małych ciułaczy wpędzają w długi lub przynajmniej pozbawiają odziedziczonych nieruchomości. Hitem puszczania w skarpetkach epoki internetowej jest "dźwignia". Ci biedni ludzie grają na giełdach "na dźwigniach" w zwykłą grę hazardową na kredyt.

Wystarczy mieć kilka tysięcy swoich oszczędności, by dostać dziesiątki lub setki tysięcy kredytu. Mało jest ludzi tak odważnych, by grać w ruletkę na kredyt, więc kredyt ten nazywa się "dźwignią", by dodać straceńcom wiary we własne siły. Wiadomo dźwignia, lewar przenoszą góry!

Ostatni rok to czas bezprecedensowej zwyżki cen złota. Inna sprawa, że 90% tego "złota" to papier z napisem złoto, a nawet często tylko e-mail w skrzynce, bo hieny nie mają złota, tylko produkują taśmowo papierki z napisem złoto, ale to już inna opowieść, znajdziecie ją tutaj https://pawelklimczewski.pl/?s=z%C5%82oto
Złoto słusznie jest nazywane antydolarem i drożeje wraz z dodrukiem papierowej waluty zgodnie ze świętą zasadą popytu i podaży, im więcej papierków tym są tańsze. Obecnie USA stoi w obliczu olbrzymich potrzeb finansowych zarówno z powodu wojny jak i obudowy kraju po lewackiej rewolucji. Skarb USA musi zaciągać kredyt, a że wiarygodność tej firmy spada musi zaoferować wyższe odsetki. Właśnie te wysokie odsetki będą nową rentą bankierów pożyczających na wojnę. Złoto chwilowo przestało szybko drożeć, co spowodowało panikę milionów drobnych ciułaczy szukających szybkiego zysku i media zgodnie upewniają ich, że złoto to przeszłość, teraz to tylko wysoko oprocentowane obligacje imperatora i nic więcej się nie liczy, taką mamy mądrość od kilku dni. Minie kilka miesięcy, złoto spłynie do skarbców w głębokich piwnicach a imperator naciśnie enter swej klawiatury i wydrukuje kolejne miliardy zielonych papierków, kupi za nie resztki złota od ludu , a lud za te papierki kupi od imperatora różne paciorki w tym czołgi i samoloty, które szybko spłoną lub zardzewieją też nad Wisłą. Kto nie czyta mądrości etapu ten śpi spokojne.
Paweł Klimczewski