Pusta woda, chore serca i nasze puste kieszenie, czyli nich żyje tyrania !

Do 1989 roku w Polsce szklane butelki stanowiły 80% opakowań na rynku. Działał bezbłędny system kaucyjny oparty na wymianie w sklepach i punktach skupu, bez paragonów i kodów kreskowych! W latach 90. wraz z zachodnim kolonializmem/kapitalizmem koncerny wprowadziły do Polski butelki PET, które natychmiast stały się żałosnym symbolem "nowoczesności i luksusu." Darmowy, lekki PET łatwo wrzucić do kosza, nikt nie ogląda wysypisk z milionami plastykowych śmieci. które przetrwają dłużej niż dinozaury i skrzypłocze.

Ta zmiana całkowicie zniszczyła polski system kaucyjny i doprowadziła do zasypania środowiska tonami odpadów. Zamieniamy się w śmieciarzy-niewolników napędzając mega rentowny przemysł recyclingu zamiast używać szkła albo pić wodę z krany czy studni, znacznie lepszą od wody kupowanej w sklepie.
Po 30+ latach historia zatacza pełne koło. Od 2025 roku każda butelka PET musi zawierać minimum 25% plastiku z recyklingu (rPET). Do 2029 roku państwa mają nakaz selektywnej zbiórki aż 90% butelek plastikowych z rynku. Od 2030 roku obowiązkowa zawartość recyklatu w butelce wzrośnie do minimum 30%, a wszystkie opakowania na rynku będą musiały nadawać się w 100% do ponownego przetworzenia. Tradycyjny, tani plastik z ropy naftowej odchodzi w przeszłość na rzecz zamkniętego obiegu rPET.

Wody kupowane w masowej skali nie tyle, że nie są wcale "zdrowe", ale potrafią być masowo szkodliwe w skali społeczeństwa, a ich koszty są astronomiczne i często niewymierne, bo egzystencjalne.
Gdyby w hipotetycznym ustroju tyranowi zależało na maksymalnej formie zdrowotnej populacji, obniżeniu kosztów służby zdrowia oraz sile armii i wysokim przyroście naturalnym, zakazałby dystrybucji wód o niskiej mineralizacji poniżej 500 mg/l z trzech powodów:
1. Rachunek ekonomiczny: Niedobory magnezu i wapnia generują gigantyczne koszty leczenia chorób cywilizacyjnych: zawały, udary, osteoporoza. Nakaz sprzedaży wyłącznie wód wysokozmineralizowanych byłby darmową, masową profilaktyką ratującą budżet państwa i zdrowie ludzi.
2. Wydajność armii i pracowników : Słaba woda w upale szybko przelatuje przez organizm, wzmaga utratę soli z potem, powoduje skurcze i spadek koncentracji. Tyran wymusiłby picie wód bogatych w jony, traktując je jako naturalny doping dla siły mięśni i kości poddanych.
3 Logistyka: Z punktu widzenia władcy marnowaniem paliwa i surowców byłoby wożenie ciężarówkami plastikowych butelek z wodę, która ma skład gorszy niż kranówka. Jeśli produkt zajmuje miejsce w transporcie, musi nieść ze sobą wartość zdrowotną i/lub ekonomiczna. 1 kg wołowiny czy orzechów to +60 zł obrotu, 1 kg wody to 2 zł obrotu i kupa śmieci. O co tu chodzi ?

Podział wód spożywczych ze względu na stężenie minerałów i ich wpływ na organizm:
A/ Poniżej 50–100 mg/l - Woda jałowa / destylowana / osmotyczna
• Działanie: Strefa aktywnego wypłukiwania. Woda o tak niskim stężeniu działa na zasadzie czystej osmozy – „wyciąga” elektrolity (sód, potas, magnez) z komórek ciała, aby wyrównać stężenia płynów ustrojowych. Jest nienaturalna dla organizmu.
B/ 100 do 500 mg/l Woda źródlana i niskozmineralizowana, np. Żywiec Zdrój, Kropla Beskidu
• Działanie: Strefa neutralna / „zapychacz”. Woda bezpieczna mikrobiologicznie, ale uboga. W normalnych warunkach nie wypłucze drastycznie minerałów, ale też niczego nie uzupełni. Latem i przy wysiłku wzmaga utratę soli, ponieważ prowokuje organizm do pocena i oddawania moczu, nie dając nic w zamian. Idealna tylko dla niemowląt, przy niewydolności nerek oraz do czajników nie zostawia kamienia, podczas ciepłych dni pogarsza sytuacje organizmu.
C/ 500 do 1500 mg/l Woda średniozmineralizowana, np. Cisowianka, Nałęczowianka, Staropolanka 800
• Działanie: Bezpieczna granica zdrowia i optymalne nawodnienie. Od tego poziomu (500mg/l) stężenia jonów są na tyle wysokie, że organizm realnie je wchłania. Woda dłużej zatrzymuje się w tkankach, doskonale gasi pragnienie i skutecznie uzupełnia codzienne braki magnezu czy wapnia u dorosłego człowieka.
D/ Powyżej 1500 mg/l Woda wysokozmineralizowana i lecznicza, np. Muszynianka, Piwniczanka, Wielka Pieniawa
• Działanie: Górna półka profilaktyczna i ratunek w upały. Bomba jonowa. Błyskawicznie odbudowuje gospodarkę elektrolitową po wysiłku, stresie czy obfitym poceniu. Ze względu na silne działanie często zbliżone do wyrobów medycznych, wody z tej grupy warto pić regularnie, ale mniejszymi porcjami w ciągu dnia. W sytuacji, gdy w kranie mamy często znacznie lepszą wodę niż sprzedawana w sklepach widok milionów homo sapiens (czy aby na pewno?) dźwigających zgrzewki śmieci z rozpuszczalnikiem krwi jest groteskowy i straszny. Dobra woda jest absolutnie podstawą życia i lekarstwem naszego ciała. Gdyby ludzie masowo pili wodę odpowiednią dla organizmu kolejki pacjentów spadłyby błyskawicznie, ludzie wydatki na leki zmniejszyliby radykalnie, długość życia by wrosła. I to byłby właśnie problem dla... ZUSu.
Litr wody w kranie w Warszawie to 0,0149 zł, a kiepskiej w sklepie około 2 zł. Czyli za jeden l itr dźwigany ze sklepu mamy 134 litry kranówki, wtłoczonej już w cenie na dowolne piętro 24/7. Zgrzewka ma 9 litrów co daje 1208 litrów karnówki czyli ponad tonę. Człowiek powinien wypijać 2 litry wody dziennie. 1208 litrów wystarcza na 604 dni czyli dokładnie 1 rok, 7 miesięcy i 24 dni. Amen!
Ciężkie węglowodory, czyli plastyk wypity przy okazji to już temat na inną, koszmarną opowieść. Dobrą, prawie żywą wodę można sobie samemu zrobić w sposób systemowy nawet z kiepskiej kranówki. Jedno z rozwiązań za +-5 zł miesięcznie dla całej rodziny opisałem pod linkiem poniżej: "Co król Jagiełło chciał powiedzieć polskim akwarystom wybierając czas rozprawy z Krzyżakami?