Gdzie jest pogrzebany pies Glapińskiego ? W ogrodzie? Już wiemy!
Wrócił temat rezerw złota jako pomysł na sfinansowanie armii, pojawiły się nawet koncepcje tzw. funduszu SAFE. Jednak w rzeczywistości ta sztuczka nie zadziała ponieważ Bank Centralny ma potężne straty na innych polach. Ekonomiczny bilans wygląda następująco:

Zysk ze złota kontra strata na kursach walut, to kruchy zysk: Narodowy Bank Polski ma 169 miliardów złotych tzw. niezrealizowanego zysku na rezerwach złota. To jest właśnie ten pies pogrzebany w ogrodzie: zysk niezrealizowany. NBP ma złoto które podwoiło wartość, ale sprzedać go nie może, bo to na rynkach zostanie odebrane jako ekstremalne kłopoty i utratę oceny polski przez agencje finansowe do poziomu bantustanu i nikt nam nic nie pożyczy, a na kredycie stoi wszystko. Jednocześnie oficjalny wynik finansowy NBP za 2025 rok zamknął się rekordową stratą w wysokości aż 35,7 miliarda złotych! Ponieważ złoty się umocnił do dolara i euro, co automatycznie obniżyło księgową wartość pozostałych rezerw walutowych NBP o miliardy złotych na minus.

Nasuwa się pytanie, skoro mamy dwa razy większe pokrycie w tym złocie to dlaczego nie da się z tego wydrukować gotówki? Zgodnie z polskim prawem i ustawą o NBP: Zysk ze złota to rezerwa rewaluacyjna: Te papierowe 169 miliardów nie leży w kasie jako gotówka do wydania. To tylko księgowy zapis wyceny kruszcu. Rząd dostaje pieniądze z NBP tylko wtedy, gdy bank na koniec roku ma ogólny zysk operacyjny, wtedy oddaje państwu 95% wypracowanej kwoty. Ponieważ ogólny bilans NBP od kilku lat przynosi gigantyczne straty kolejno 17 mld zł, 21 mld zł, 13 mld zł, a za 2025 rok aż 35 mld zł, rząd w projekcie budżetu nie dostanie od NBP ani złotówki.

Co zatem robią "wybitni ekonomiści"? Zakopują psa w ogrodzie by wszyscy szukali nie tego co ważne, czyli psa, a sami robią fikołka, czyli sztuczkę z obligacjami. Rząd chce pieniędzy "z powietrza" na czołgi i rakiety, nie dotyka złota, bo to wywołałoby natychmiastowy alarm na rynkach międzynarodowych. Prawdziwy mechanizm omijania prawa jest zakręcony, ale do zrozumienia:
Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) emituje obligacje na Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, kupują je polskie banki komercyjne. NBP skupuje potem te papiery od banków w ramach tzw. operacji otwartego rynku, wlewając w ten sposób nowo wydrukowaną gotówkę do systemu bankowego
Złoto jest w tej grze tylko PR-ową zagrywką, prezes NBP może chwalić się ogromnym majątkiem w kruszcu, podczas gdy realna kasa banku topnieje przez silnego złotego i koszty walki z inflacją.
Wydrukowana kasa trafi do zbrojeniówki i po kilku miesiącach wywoła potężną inflację, lub wypłynie za granicę na drogie zakupy broni, głównie do USA lub UE w zależności od tego, kto będzie wtedy u władzy w PRLbis. Inflacja rozkręci się zapewne po wyborach 2027, więc "luzik" i jedziemy z górki na oparach drogiej benzyny i absurdu.
Polecam mój poprzedni post o zawirowaniach (technicznych?) na moim blogu i polecam go Waszemu wsparciu. Jeśli strona jeszcze działa to ten tekst jest tutaj: " Spokojnie to tylko awaria! " https://pawelklimczewski.pl/2026/06/07/spokojnie-to-tylko-awaria/
Paweł Klimczewski