Zaćmienie Słońca to wielki cień na globusie o czym gęsi nie wiedzą.

Dziś w południe (10 sierpnia 2026) dotrze do Pomorza zimny front z deszczem. To już nie będzie ciepły, letni deszcz. Za kilka dni, 12 sierpnia 2026, mamy nów Księżyca i zaćmienie Słońca. Na Ziemię po jej oświetlonej stronie padnie cień Księżyca. Czyli wielkie zmiany!

Co prawda Księżyc raz na miesiąc jest w nowiu, gdy jest między Ziemią a Słońcem jednak zjawisko zaćmienia są bardzo rzadkie. Dlaczego? Dlatego, że orbita naszego satelity wokół pochylonego inaczej każdej doby globusa jest skomplikowana. Rysowanie tego, co się dzieje na kulach na kwadratowych mapach stwarza dalsze komplikacje, ale popatrzmy.

Na mapce niebieska linia pokazuje środek wędrującego ocienia, a linie fioletowe granice pełnego zaćmienia, tam Słońce zniknie całkiem. Zacznie się to na północnej Syberii, w trakcie polarnego dnia przejdzie przez Arktykę, zachodnią Islandię, Hiszpanię i o zachodzie Słońca zakończy się na Morzu Śródziemnym, na linii zielonej. Ta linia rozdziela obszary, gdzie zaćmienie częściowe będzie trwało do zachodu Słońca lub wcześniej. Linia ta przechodzi przez Polskę na skos. Kto chce zobaczyć całe, okrągłe Słońce przed jego zajściem musi być po lewej stronie tej linii, np. w Szczecinie. Rzeszów i Białystok pożegnają zachodzące Słońce częściowo przyćmione. Ale czy zobaczą? Kluczowe tego dnia to być tam, gdzie nie ma chmur. Inaczej zobaczymy tylko, że jest ciemniej, ale tarczy naszej gwiazdy przyciętej łukiem skalistego satelity nie zobaczymy.

Prognoza jest dobra, mamy centrum wyżu, czyli zachmurzenie małe, ale w godzinach wieczornych to loteria. Gdy ćwierć wieku temu pojechałem na Węgry, by to zobaczyć, akurat tego dnia jak nigdy latem chmury spowiły cały Budapeszt. Milion ludzi miało w południe tylko 5 minut nocy z deszczem. Moj instynkt meteorologiczny kazał mi o świcie jechać na południe i tam na granicy z Serbią chwile przed seansem niebo zrobiło się niebieskie, aby za chwilę w samo południe zrobić się czarne i pokazać gwiazdy. Sfilmowałem nawet w południe Wenus i Merkurego.

Świadkami całego seansu było tuż obok mnie wielkie stado gęsi na fermie. W chwili, gdy zapadł zmrok, kilkaset gęsi umilkło i położyło się spać, aby za kilka minut, gdy blask światła powróci, poderwać się i zrobić wilki klangor. Ludzie ponoć nie gęsi. Niestety ostatnio, od chwili wprowadzenia telefonów z telewizją bywa różnie, ludzie już nie patrzą w niebo. Aby sprawdzić, czy jest noc czy dzień, zaglądają do telefonu.
Paweł Klimczewski