Rosół z perliczki jako antidotum na globalne ochłodzenie.

Na dole mapki, tam, gdzie znaki zapytania, mamy pustkę po zalążkach huraganów. Niska temperatura oceanu nie generuje niżów, które mogłyby stać się nad Karaibami huraganami niosącymi olbrzymie ilości wilgoci do Europy, nic tam nie widać na horyzoncie. Jest za to płytki niż na wysokości Gibraltaru startujący od wybrzeża USA. Jego moc jest niska i może się nie przebić przez blokadę wyżu trzymającą się mocno od wielu miesięcy.
Będą się działy inne ciekawe rzeczy! Rozpalone powietrze znad Panonii (Węgier) generuje wielki wir konwekcyjny, z którego ma się wykluć już za dobę niż nad Podlasiem. Wtedy napierające z północy zimne fronty zostaną dosłownie zassane do Europy Wschodniej i błyskawicznie, nawet na Śląsku nocami zrobi się zimno. Każdy dzień bezlitośnie zbliża nas do wrześniowej równonocy i każda noc jest już dłuższa a dzień krótszy. Dobowy bilans nagrzewania i chłodzenia jest coraz gorszy i musimy się powoli żegnać z latem. Obecny skok temperatury to wyzwanie dla naszego organizmu.

Koniec z chłodnikami, opijaniem się kefirem i zimnymi daniami. Czas na rosół z perliczki z pietruszką i koniecznie z dużymi żółtymi okami. Kluski lane lub inne specjały. Smacznego.
Paweł Klimczewski