Kosmiczny sezon grzewczy, czyli akcja kalibracja.

okladka

Od kliku dni mamy astronomiczną jesień, czyli północna półkula Ziemi jest częściowo stale i coraz bardziej spowita Nocą Polarną.

noce_polarne

Zycie na Ziemi trwa dzięki wielu czynnikom zapewniającym że dobowy bilans energetyczny planety jest taki, że średnia temperatura w obszarze międzyzwrotnikowym jest bardzo stabilna i zawiera się w przedziale 24-28 st. C. Jest to możliwe tylko i wyłącznie dzięki zaistnieniu setek różnych czynników jednocześnie. Szybkość obrotu planety, orbita wokół Słońca, masa i trajektoria Księżyca, struktura geologiczna naszych skał, skład atmosfery, a co najważniejsze odpowiednie stężenie pary wodnej (lotnego H2O) jako jedynego istotnego gazu spowalniającego emisję ciepła w Kosmos. To jest ten słynny efekt cieplarniany powodujący, że atmosfera nie jest przezroczysta dla ciepła w postaci podczerwieni.

Każdej nocy Ziemia po nocnej stronie oddaje dokładnie tyle energii, ile w ciągu dnia zgromadziła po stronie słonecznej. Jest to zupełnie oczywiste i wprost konieczne zachowanie, tak samo jak wirujący na orbicie każdy satelita uzyskuje stałą temperaturę w swym wnętrzu przy jednocześnie skrajnie zmiennych temperaturach poszycia stron oświetlonej i zacienionej. W zależności od tego jak szybko izolacja osłon tego satelity przewodzi ciepło to ustalona temperatura będzie niższa lub wyższa. Jest tak, ponieważ nagrzewanie się obiektu jest wartością stałą, Słońce cały czas grzeje tak samo, ale stygnięcie obiektu jest proporcjonalne, aż do czwartej potęgi jego temperatury. To zjawisko opisuje prawo Stefana-Boltzmanna. Gdyby nie było w atmosferze pary wodnej, fotony podczerwieni (ciepła) leciałyby prosto w Kosmos bez oporu i Ziemia byłaby lodową śnieżką. Tymczasem, taki foton, gdy tylko wyleci np. z ciepłego oceanu, czy rozgrzanej skały napotyka cząstkę pary, ta się nagrzewa i wysyła kolejny foton w przypadkowym kierunku. Czasem w górę, czasem w dół, 50%/50%. Te lecące w dół fotony uderzają w ocean, skałę , itp., co powoduje, że ich stygnięcie jest wolniejsze niż gdyby fotony leciały prosto w Kosmos. Dzięki temu nocą nie robi się błyskawicznie bardzo zimno. Tzn. czasem tak się robi, np. zimą, gdy nie ma chmur i powietrze jest suche, wtedy efekt cieplarniany jest skrajnie ograniczony i temperatura gruntu błyskawicznie spada do minus 30-40st. C.

Żaden CO2, który w procesie cieplarnianym ma udział tak znikomy, że nie wart uwagi, nie pomoże. Główne gazy atmosferyczne, czyli azot i tlen ignorują fotony podczerwieni, czyli atmosfera złożona z samego azotu i tlenu dla podczerwieni jest przezroczysta i fotony wyemitowane przez powierzchnię planety leciałyby prosto w Kosmos jak przez próżnię. Oczywiście emisja w Kosmos odbywa się za dnia i nocą identycznie, ale nocą mamy tylko emisję, a za dnia i emisję i nagrzewanie powierzchni światłem widzialnym. Tak to działa. Z kosmicznych powodów, o których pisałem w postach poprzednich, relacje Ziemi i Słońca zmieniają się w cyklach od 11 do setek lat i ten bilans nie jest stały, co powoduje, że w perspektywie pokolenia mamy okresy cieplejsze i zimniejsze. Jako drobiazg ludzki w bezmiarze Kosmosu nic na to poradzić nie możemy, przynajmniej jak na razie.

Fakty te wykorzystywane są przez potężne lobby, które narzuciło ludzkości podatek za życie w ogrzewanych domach (ETS), podatek tak perfidny, że tym większy im więcej paliwa potrzebujemy, a w nadchodzący 60 letnim okresie chłodniejszym paliwa będziemy potrzebować coraz więcej. Dziś, 26 września 2026 na Mazowszu automatyka włączyła nad ranem centralne ogrzewanie, ponieważ przez kilka h temperatura spadła poniżej 12 st. C. Od kilku lat obserwujemy częste wiatry północne we wszystkich porach roku na miejsce cyrkulacji zachodnich, to może być nasza regionalna zmiana globalnej przebudowy cyrkulacji morskich i atmosferycznych, ale mało o tym wiemy, bo programy naukowe w pogoni za propagandowymi grantami nie interesują się tym, co ważne.
Apogeum okresu ciepłego mieliśmy ok. roku 1995 i do roku +-2055, teraz będziemy na ścieżce spadającej. Potem jeszcze 30 lat do okresu średniego i kolejne 30 lat do okresu ciepłego, wszystko o tym tu: “Słońce zgodnie z prognozą idzie spać na kilka dekad.”.

Przez ostatnie lata przestudiowałem metody pomiarowe i pochodzenie danych służących do straszenia ludzkości i bez wyjątku wszystkie one są obciążone poważnymi błędami systematycznymi. W praktyce nie nadają się do wyznaczania trendów, a nawet nie nadają się do niczego. Dotyczy to zarówno satelitów skanujących powierzchnię Ziemi jak i odległych satelitów mierzących z milionów km albo do naszej planety. Najbardziej wyrafinowane techniki kosmiczne okazały się błędne i na urządzeniach po wielu latach badania dokonuje się tzw. kalibracja. Dzieje się tak, ponieważ nowe sondy wysłane w Kosmos przeczą pomiarom, jakich od dekad wykonują stare sondy. Przyjmuje się wtedy, że wystarczy “przeliczyć” stare dane do nowego wzorca, a stare urządzenia skorygować, czyli skalibrować. Każdy, kto zajmuje się pomiarami wie, że to mrzonka, problemy nie liniowości pomiarów i braku znajomości funkcji błędu powodują, że cała historia pomiarów nadaje się do kosza. Jednym z najzabawniejszych przykładów determinacji “naukowców” jest ciągłe kalibrowanie jednego z satelitów, gdy przelatuje nad Saharą. Podczas startu rakiety z tym satelitą doszło do uszkodzenia czujników i wszystko powinno trafić do kosza. Jednak ten program ma swój gigantyczny budżet zasilający całe rzesze firm znajomych królika i “programów naukowych” dostarczających na zamówienie danych o “płonącej planecie” na podstawie założenia, że Sahara każdego dnia ma taką samą temperaturę.

zikanie_sniegu

Dziś mój ulubiony przykład innej “kalibracji “, a właściwie bezczelnego oszustwa, które widzi każde dziecko, ale nie widzi żaden “dziennikarz klimatystyczny”. Canadian Meteorological Centre co dzień dostarcza danych o ilości śniegu, jaki spoczywa na północnej półkuli. Od wielu lat tego śniegu przybywa, ponieważ nie topnieje on cały podczas lata, ale na stare połacie błękitnego puchu pada już od września nowy śnieg zwiększając grubość i zasięg lodowej, stałej pokrywy polarnej i górskiej. Aby zimowe rekordy co roku nie przebijały tych z lat poprzednich i cała narracja “globalnego ocieplenia” nie legła w gruzach nocą z 31 lipca na 1 sierpnia zwykłą gumką myszką, lub klawiszem delete wymazuje się miliardy ton śniegu z raportów i zaczyna w sierpniu z pulą śniegu pomniejszoną o 66 % w stosunku do dnia poprzedniego. “Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz? " Robię o tym adekwatne raporty już od 4 lat.

zikanie_sniegu1

W kolejnym poście o tym, że jedyny obiektywny wskaźnik termiki planety, tj. energia huraganów i tajfunów spada od 3 dekad, a w tym sezonie przechodzi radykalne tąpnięcie. Mamy środek sezonu huraganów a oceany Atlantycki i Indyjski śpią pogrążone w zimnym letargu.

tajfuny_indyjski

Paweł Klimczewski