Wszystkie dzieci są nasze, nie są państwowe!

Wyjątkowo na początku napiszę o czym jest ten tekst. Jest o tym, że w transformacji 1989 r. z ustroju kiepskiego, ale wesołego, trafiliśmy do ustroju znacznie gorszego, bo niewolniczego.
Mamy obecnie nasilenie narracji: “A za Gierka to było…” i tu lecą same zachwyty, ale ostrożnie, zaraz wyjaśnię, co było lepszego wtedy niż obecnie, ale wszyscy, którzy pamiętają z autopsji tamten czas mają jedną wspólną cechę: byliśmy bardzo młodzi.
Dlatego potrafimy wspominać z radością wspaniałe wakacje mimo. że jechaliśmy na nie 14 h na stojąco w zatłoczonym jak za okupacji wagonie, gdzie 80 % paliła papierosy. To jest właśnie subiektywizm naszych wspomnień. Prawda jest taka, że Europa Zachodnia przeżywała wtedy niespotykany w historii rozwój. Każdy mógł w kilka lat dorobić się mieszkania, samochodu, itp. Ludzie masowo wyjeżdżali na wakacje, mieli czas na drogie hobby, to były rzeczy niebywałe.

Tymczasem w obozie sowieckim, w tym w Polsce, jedno czego nie brakowało to pracy, ale pracy za grosze. Obowiązywał nakaz prascy, na mieszkanie trzeba było pracować lat kilkadziesiąt, czyli do śmierci. Pensja szła na jedzenie, a kupienie nowych butów, czy płaszcza, często na raty, było wyzwaniem dla całej rodziny. Mimo, że przemysł był potężny, produkowaliśmy wszystko, artykuły przemysłowe były koszmarnie drogie. Tanie były gwoździe itp., ale ile człowiek potrzebuje gwoździ, szczególnie w mieście. Byliśmy od 1944 łupem wojennym Związku Radzieckiego i cały eksport dolarowy szedł na uzbrojenie Układu Warszawskiego lub fizycznie do ZSRR jako danina. Gierkowskie mega zadłużenie spłacaliśmy pod lufami karabinów Jaruzelskiego, agenta wschodu jak i potem zachodu. Zagrożenie sowiecką interwencją w 1981 było fikcyjne. Sowieci mieli do pilnowania Polaków armię Jaruzelskiego na swoich usługach. Nie mieli takich wiernych wasali w Afganistanie i tam musieli wejść.
Rewolta Solidarności na chwilę wymknęła się bezpiece z rąk i realne było zerwanie ciągłości państwa, tj. wymiana władzy silą. Nowa Polska nie uznałaby zaciągniętych przez komunę długów, taki był nastrój wśród milionów robotników. Wałęsa z Geremkiem byli po to, by rozwadniać problem. Gdy jesienią na zjeździe Solidarności w Gdyni okazało się, że ludzie to rozumieją, są radykalni i nie chcą słuchać tych panów włączono plan B, stan wojenny. W ten sposób Jaruzelski zabezpieczył kredyty brane u Rothschildów i innych “filantropów”, za co został przez Busha wystawiony na pierwszego prezydenta Trzeciej RP, co ogłupiony jak zawsze mediami naród polski przyklepał w wyborach. Wtedy przystąpiono do likwidacji polskiego, bardzo nowoczesnego przemysłu, który przy skrajnie niskich płacach był skrajnie konkurencyjny dla demokratycznego zachodu. Pojawił się wtedy ekwilibrysta o dwóch głowach Jeffrey Sachs - Leszek Balcerowicz i się zaczęło…

Zniesiono na pewno obowiązek pracy, bo tej pracy po prostu nie było, czyli ludzie zostali na lodzie. Starsi z głodowymi emeryturami, kilka milionów wyemigrowało, dlatego nie umarli z głodu, a dziesiątki tysięcy wysoko kwalifikowanych pracowników z przemysłu usiadło za grosze na kasach w zachodnich marketach. Druga fala kasjerek to byłe właścicielki zamykanych nieuczciwą konkurencją sklepów i sklepików. Można by tak długo.
W sprawach kategorycznych, ustrojowych co się zmieniło? Człowiek nie czuje za mocno, że “żyje w państwie” do chwili, gdy nie ma kłopotów, gdy zostanie skrzywdzony, oszukany, okradziony, itp. Wtedy idzie do sądu po sprawiedliwość. W poprzednim ustroju sądy/prokuratury były konstytucyjnie zobowiązane do dociekania prawdy. Nowy ustrój zrzucił ten obowiązek na poszkodowanego, a sąd tylko przysłuchuje się stronom i na koniec wymyśla wyrok, kto ma racje, bo faktów prawdziwych nie zna. Strona pokrzywdzona im bardziej jest pokrzywdzona tym bardziej nie ma siły i środków na własne dochodzeni, czyli jest ugotowana z założenia. Czasem jakiś heros coś w sądzie wygra po 10 latach, ale to są wypadki przy pracy sądów.

Sprawa najważniejsza, bo kwestia naszych relacji z naszymi dziećmi. Nowy ustrój daje niepełnoletnim dzieciom mnóstwo narzędzi do walki z własnymi rodzicami, a rodziców obciąża obowiązkami zapewnienia dzieciom warunków i wychowania zgodnie z polityką państwa, a nie z wolą rodziców. Jest też skrajnie ważny detal w rozumienia “ducha prawa” w relacjach rodzinnych. W tragicznej sytuacji, gdy rodzice tracili dziecko w wypadku, bo sam chodził po ulicy, czy bawił się na budowie nikt nie ciągał tych biednych ludzi po sądach i pozwalał im przeżyć godnie żałobę. Obecny system dzieci traktuje jak własność państwa, a rodziców jak opiekunów. Jeśli zawiodą i nie dopilnują młodego obywatela czeka ich srogi wyrok, często więzienie. Zatem rozważmy w swych sercach “Gierkowskie sentymenty”.
Skumulowaniem masowej niepamięci jest drugie polityczne życie Leszka Millera, który to z ramienia Moskwy ciemiężył nas w PRLu. Potem lewą ręką wprowadził nas do UE, do Brukseli, do nowej stolicy komunistów, którzy tam musieli się przenieść z powodu odzyskania Moskwy przez Rosjan w 1991 r., po 74 latach okupacji przez międzynarodówkę lichwiarzy. Nowa kariera Millera powstaje na narracji anty-ukraińskiej, naturalnej wśród przyjaciół Moskali, to oczywiste, ale skąd te oklaski ? Oklaski słychać z ławek “patriotów” z krótką pamięcią.
Grafika: “Dzieci z bukietami”, Cesar Pattein 1895