Komu się dwoi i troi?

Wyobraźmy sobie miasto, gdzie wszyscy mają dobrze ponad sto lat i aby sobie uprościć życie pomijają setkę, gdy podają wiek. Czy wtedy 120(20)-latek jest dwa razy starszy od 110(10)-latka?

Temperatury na Ziemi w epokach geologicznych. Skala pozioma logarytmiczna.

Jest taki słynny wykres, który robi wrażenie na naszej wyobraźni z dwóch powodów. Po pierwsze, że potrafimy odtwarzać warunki klimatyczne, jakie panowały na Ziemi miliony lat temu. Drugi powód to zdumienie jak duże zmiany na Ziemi zachodziły w przeszłości. Wykres dzieli linia na poziomie 16 stopni Celsjusza, to obecny średni poziom temperatury na ziemi, a zmiany to przedział +- 10 stopni. Czyli mamy wahania między 10 a 20 stopni Celsjusza i tu mamy problem, problem intelektualny. Powszechnie mówi się o podwojeniu temperatury i straszy się „masy ludowe”. Jak to jest z temperaturą? Temperatura po ludzku to nasze odczuwanie ilości energii zgromadzonej w materii, z jaką się stykamy. Obiektywnym przejawem zgromadzonej w materii są drgania cząstek, których nie widzimy.  W powietrzu to swobodne cząstki gazu, które uderzają w naszą skórę, w metalu to drgające atomy uwięzione w krystalicznej sieci. Im mniej energii, tym te ruchy są wolniejsze.

Dokładnie to samo pokazane na skali względnej (Celsjusz) i bezwzględnej (Kelwina).

Gdy energii zabraknie, atomy staną w bezruchu. W tym stanie temperatura wynosi zero, ale zero stopni Kelwina a w stopniach Celsjusza to minus 273,15 stopnia. Skala Celsjusza jest genialna, oparta jest na wodzie, która jest dla człowieka i przyrody kluczowa. Znamy ją w postaci ciała stałego – lód, cieczy -woda i w stanie  gazowym – pary. Celsjusz arbitralnie zdecydował, że temperatura topnienia to będzie zero a na jego skali, temperatura wrzenia, to sto stopni. Między te punkty na termometrze wstawił 100 kreseczek, to jego stopnie, mógł wstawić ich 10 lub 1000. Intuicyjnie wstawił 100, bo taki stopień to próg ludzkiej percepcji. Wkładając nogę do morza potrafimy odczuć zmianę o stopień. W fizyce używa się stopni Kelwina, odległość stopnia przyjęto od Celsjusza, ale punkt zera przesunięto do zera bezwzględnego do punktu, gdy w materii energii brak. Skalą obiektywną jest skala Kelwina.

Co to oznacza dla naszego wykresu?  Oznacza to tyle, że różnica między 10 a 20 stopni Celsjusza, to faktycznie proporcja nasycenia ciał energią jak 293,15 do 283,15, czyli mamy wzrost temperatury o 3,6%. Inna sprawa to, czy to dużo, czy mało. Są w przyrodzie procesy odwracalne i nieodwracalne, jeśli żywe białko przekroczy temperaturę 42 stopni, to się „zetnie” i odkręcić się już tego nie da.

Wiemy, że nasza planeta to bardzo subtelny ekosystem, z drugiej strony podlega on ciągłym zmianom. Wiemy, że przez miliony lat orbita Ziemi i jej nachylenie ulegają znacznym zmianom. Jest to wszystko od stu lat dokładnie opisane, np. w Cyklach Milankovicia. Mało tej wiedzy się popularyzuje, epatuje się wykresami z przesuniętą skalą. Pamiętacie jak zgony wzrosły o 100 % z 5 na 10 dziennie ? Pominięto wtedy fakt, że trzeba do nich dodać 1250 typowych zgonów, to było właśnie przesunięcie skali. Co najważniejszego mówi nam pierwszy wykres? Mówi nam, że Ziemia to klimatycznie niestabilna planeta i mówienie o utrzymaniu stałego klimatu to mrzonki. Na długo przed człowiekiem oraz w czasach historycznych klimat się zmieniał i nic na to nie poradzimy. Musimy najzwyczajniej się dostosować, jak zawsze, to potrafimy najlepiej.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Turcy produkują pociski balistyczne.

Turcy pokonali kolejny stopień w uzyskiwaniu niezależności, tym razem militarnej. Po raz kolejny przeprowadzili udaną próbę własnego pocisku balistycznego krótkiego zasięgu Tayfun (tajfun). Swój sukces ilustrują mapką z zasięgiem nowej broni, która jest najbardziej adresowana do Greków.

Pocisk Tayfun podczas prób. Zasięg do 1000 km.

Na morzu Egejskim ciągle dochodzi do incydentów, w których to okręty lub samoloty stron wzajemnie się namierzają i symulują „ostre strzelanie”. Oba państwa są członkami NATO, ale pakt NATO nie reguluje tego typu relacji. W obu krajach spór o wyspy egejskie to doskonałe paliwo polityczne. Słabość Greków wykorzystują Amerykanie rozbudowując swoje bazy na terenie Grecji.

Zasięg rażenia Tayfuna z terytorium Turcji.

Jednocześnie w USA pojawiają się głosy, że należy wykluczyć Turcję z NATO ze względu na jej zbyt elastyczną politykę w Azji. Turcja z półmilionową armią jest gwarancją pokoju w regionie. Pomysł, aby ostentacyjnie wyrażać do Turków brak zaufania, to przepis na wojnę.

Turcja 2016.

Turcy nie kryją  swych ambicji odtworzenia imperium na bliskim wschodzie. Robią to obecnie poprzez wiązanie sąsiadów systemem gazociągów.   Jednak nie raz już pokazali, że jeśli ich interesy są zagrożone, wysyłają wojsko. Od lat są obecni w Syrii, Libii, Azerbejdżanie, Katarze, kontrolują pól Cypru i mają roszczenia do złóż gazu wokół Cypru. Są jedyną siłą zdolną do zatrzymania Rosji w ekspansji na Morze  Śródziemne. Na terenie wschodniej Turcji USA ma bazę z rakietami jądrowymi, szachującymi Iran. W 2016 podczas nieudanego zamachu stanu Turcy odłączyli zasilanie elektryczne tych wyrzutni pokazując Amerykanom, co to jest twarda gra. Przywódcy nieudanego puczu znaleźli schronienie w USA. Czytamy często w „naszej ” prasie o tureckiej inflacji, ale rzadko o tureckich satelitach i programie lotu na Księżyc.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Epifania, z greki „ukazanie się”, objawienie.

W tradycji Kościoła często stosowane są słowa łacińskie, ale nierzadko słyszymy terminy greckie. Myśląc o chrześcijaństwie, myślimy o Rzymie. Pełen, oficjalny przekład Biblii w język łacińskim powstał dopiero na początku V w. Apostołowie byli Żydami i pierwsi Chrześcijanie to tylko i wyłącznie Żydzi, więc dlaczego święto Epifanii, czyli wspomnienia hołdu oddanego Jezusowi przez perskich mędrców nazywamy z greki? Cofnijmy się o 333 lata przed narodzeniem Jezusa. Aleksander Macedoński pokonuje pod Issos Persów. Przed nim otwarta droga do Azji. Ta przełomowa bitwa ma konsekwencje widoczne do dziś w naszym życiu. Aleksander podbija pół znanego świata, kultura grecka na tych terenach staje się normą. Greka jest językiem urzędowym od Dunaju do Indusu.

Imperium Aleksandra Macedońskiego

Mija blisko 700 lat, w roku 330. po Chrystusie cesarz Konstantyn przenosi stolice Cesarstwa Rzymskiego do Bizancjum. Stolica przybiera nazwę Konstantynopol, robi to ten sam cesarz, który kilka lat wcześniej zwołał pierwszy sobór w Nicei, ten znany z gwałtownej sprzeczki św. Mikołaja z Ariuszem. Przypomnijmy, że Jezus był obecny na Ziemi lat 33.

Tradycyjne przedstawienie Epifanii.

Pierwszymi chrześcijanami byli jedynie Żydzi, ale już św. Paweł, pierwotnie najbardziej ortodoksyjny Żyd w Jerozolimie przyznaje, że w obliczu zatwardziałości jego rodaków, trzeba chrzcić Greków, którzy są poprzez grecką filozofię z pojęciem prawdy w centrum, przygotowani na ewangelię. Dzięki rajdowi Aleksandra, 3 wieki wcześniej, Azja była gotowa na chrześcijaństwo.

Dziś na tych terenach od VII. wieku dominuje islam, dlatego śladów starożytnych Chrześcijan tam jest mało. Niech nam wystarczy chrześcijańskie dziedzictwo Etiopii, której król przyjął nową wiarę w roku 333, wtedy było to bogate królestwo Aksum.

Ludzkość zawsze fascynowała się liczbami, jedna z ksiąg Starego Testamentu nazywa się Księgą Liczb. Święto Epifanii to objawienie się Boga człowiekowi, a konkretnie trzem bogatym i wykształconym „mędrcom”, którzy byli na tyle otwarci, aby przejechać pół im znanego świata, a w życiu kierować się proroctwem Izajasza, nie żyjącego od 700. lat żydowskiego proroka. Chrześcijańscy teologowie mówią wprost, że Epifania to ukazanie tego, jak Bóg wkracza w historię. Losy świata zależały w tamtej chwili od tego, czy mędrcy wrócą do Jerozolimy i powiedzą, co widzieli Herodowi, czy pojadą okrężną drogą. Jak było, wiemy wszyscy.

Aleksander był geniuszem wojny i polityki, zmarł mając lat 33, krótko po tym jak ogłosił się bogiem, synem Zeusa.

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

EctoLife – super janczarzy  XXI wieku?

Czasem słyszymy o janczarach, coś wiemy, że były to doborowe odziały tureckie. Kultura turecka jest wypadkową wielu tradycji i dla nas bardzo dziwna. Janczarzy to przewrotna idea. Aby uniknąć ryzyka zdrady w armii stacjonującej nieopodal pałacu sułtana stworzono doborowe odziały z ludzi bez tożsamości. Janczarowie, byli to mali chłopcy zabierani z podbitych terenów chrześcijańskich, skoszarowani i wychowywani w zakonnej regule.  Byli dobrze kształceni, indoktrynowani na islam i nie mieli nic poza oddaniem dla sułtana. Żaden turecki ród nie mógł mieć wpływów w armii poprzez rodzinne powiązania i podobne relacje. Taka była idea i trwała wieki.

Wizja laboratorium do produkcji ludzi „EctoLife”

Człowiek wychowany w ścisłej regule, poza rodziną to dla naszej kultury zupełnie obca idea. Znamy ją z totalitarnych systemów, które nas doświadczyły. Sieroty w internatach wychowywane przez partię to koszmarna wizja, która trwała kilka wojennych lat. Janczarzy, to instytucja i grupa społeczna obecna w tureckim świecie blisko 600 lat. Mimo sprytnej idei, aby stanowić bezpiecznik w systemie, ci oddani gwardziści bywali zagrożeniem dla sułtana. Czując swą siłę podnosili bunty. Po części to ich tradycja jeszcze w XX wieku pozwalała legalnie armii wprowadzać zamachy stanu i zmieniać rządy.

Odział janczarów

Idea EctoLife, produkcja ludzi bez matki, w sztucznych macicach zabiera człowiekowi nawet dzieciństwo.  Janczarów rekrutowano spośród 7. latków i starszych chłopców. Obywatele przyszłości nie będą znali pojęcia matki i ojca. Nie możemy sobie nawet wyobrazić kim będzie taki człowiek. Mamy sporo szczęścia, że tego się nie dowiemy.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Słońce rządzi światem, ale w najbliższej dekadzie udaje się na drzemkę.

„Słońce rządzi światem”, ta pogańska dewiza jest prawdziwa w jej fizycznym rozumieniu. Słońce, gwiazda odległa od nas tylko o 8 minut lotu promieni światła, jest jedynym istotnym źródłem energii na Ziemi. Pozostałe to energia geologiczna, dla nas pomijalna. Nie chodzi o to, aby ogrzać mieszkania, chodzi o to, aby ogrzać całą atmosferę i oceany.

Wykres 1

Co kilka miesięcy sprawdzam, co słychać na Słońcu. Są najnowsze dane z listopada, które potwierdzają coś bardzo ważnego. Obserwacje tego typu prowadzone są raptem 300 lat i aby mówić o cyklu +-100 letnim wypada mieć przynajmniej obserwacje z 3 cykli, 2 cykle to poszlaka, ale słaba. Wiemy od dawna, że Słońce zwiększa i zmniejsza swoją aktywność co ok. 11 lat, ale od kilku lat wychodzenie z ostatniego dołka odbywa się bardzo powoli, co sugerowało, że istnieje silny, dłuższy cykl około 100 lat, który widać na czerwonym wykresie w postaci niskich szczytów w okolicach lat 1700, 1800, 1900.

Na podstawie najnowszych danych ten cykl ma + 107 lat i jego kolejne minimum to najbliższa dekada do roku 2030. Co działo się w takich dołkach? Było bardzo zimno, zamarzały rzeki w Holandii i Anglii, co jest w obliczu ciepłego Atlantyku czymś bardzo rzadkim. Miały w tym udział też wulkany, ale te nie działają cyklicznie i mogą tylko niespodziewanie pogorszyć sytuację.

Wykres 3. Spektrum harmonicznych zmian na Słońcu.

Tyle mamy energii do życia ile dostaniemy go od Słońca. Prawda jest taka, że tylko część ciepła dociera do nas, duże jego zasoby odbijają chmury. Mechanizm jest skomplikowany, bo różne chmury mają różne znaczenie dla procesu. Słońce zmienia swoją aktywność cyklicznie, to skutek przebudowy w jego wnętrzu. Powstawanie chmur ma silny związek z aktywnością Słońca, to dowiedzione. Nasza gwiazda wiruje, jest kulą plazmy i różne jej części na różnych głębokościach i szerokościach wirują z różną prędkością. To powoduje poważne procesy elektrodynamiczne skutkujące różną siłą promieniowania w Kosmos, a my żyjemy w Kosmosie.

Warto przypomnieć, że nasze lokalne odczucia nie muszą być prawdą dla globu. Gdy w Europie zimy brak, USA boryka się z poważną zimową nawałnicą, jakiej nie pamiętają najstarsi Indianie. Howk!

Gdy dawno temu obliczałem siłę składowych poszczególnych cykli, cykl 107 letni był słabą hipotezą. Teraz już wiemy, że jego składowa wahań to blisko 40% cyklu 11-letniego. Cykl krótki jest w okresie wznoszenia, ale już za 3 lata zacznie opadać, aby zejść do minimum ok. roku 2030 i spotkać się z minimum cyklu długiego. Nie wiem, czy Tamiza znów zamarznie, ale warto mieć wtedy tani gaz i jakiś piecyk na „wszystko”.

Powierzchnia Słońca

Dla ciekawych: składowe cykli obliczam transformatą Fouriera, bardzo ważny, genialny wynalazek. Służy do kodowania dźwięku mp3, w telefoniach wszelkiej technologii, itp. Trzeci wykres to spektrum wyssane z danych na wykresie czerwonym. Jest jeszcze silna składowa w okolicy okresu 50 lat. To dokładnie 53 lata, to połowiczna harmoniczna 107 lat.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Wahadło Foucaulta.

„A jednak się kręci. ” Te legendarne słowa Galileusza do 1851 roku nie miały podstaw. To zdumiewające, że dopiero w XIX w. zauważono coś najbardziej oczywistego od czasów Kopernika (1543) oraz Newtona (1687).

Dopiero w połowie XIX w. opisanym doświadczeniem udowodniono, że Ziemia wiruje, do tej chwili cały dorobek astronomii był tylko niepotwierdzoną hipotezą! W tym odkryciu było coś, co zadaje kłam wszelkiej maści relatywistom, obserwacja Foucaulta dowodzi, że wszechświat jest, jaki jest a nie taki, jak go sobie wyobrazimy. To bardzo ważne w sytuacji, gdy współczesna nauka często posługuje się takimi pojęciami jak „pozorny ruch Słońca”, „prawdopodobieństwo pozycji atomu”, „teoria względności” itp. Ale co tak wielkiego zrobił ten genialny naukowiec? W swej piwnicy, na 2 metrowym sznurku powiesił 5 kilogramowy ciężarek, odchylił go na bok i puścił swobodnie. Ciężarek bujał się z prawa do lewa. Gdyby nie opór powietrza i tarcie sznurka w miejscu mocowania taki układ buja się nieskończenie długo.

Wahadło Foucaulta w Panteonie w Paryżu

Niby nic takiego, ale Foucault narysował kredą na podłodze linię, po której to wahadło bujało  się z prawej do lewej. Po pewnym czasie zauważył, że ruch wahadła już nie pokrywa się z białą linią i że płaszczyzna wahadła zmienia się równo w czasie. Powtórzono doświadczenie w paryskim w Panteonie z ciężarem blisko 30 kg na ponad 60. metrowej linie, potwierdziło się. O co tu chodzi i dlaczego to tak ważne? Dla uproszczenia opisu przenieśmy się na biegun, wychylmy wahadło np. w stronę Warszawy i puśćmy swobodnie. Już po godzinie wahadło będzie się bujać w stronę Londynu, po kolejnej godzinie w stronę Lizbony, itd. Co godzinę płaszczyzna ruchu przesunie się płynnie o 15 stopni. Sposób podwieszenie wahadła musi być tak łożyskowany, aby nie utrudniać procesu.

Czy wahadło wie, że Ziemia się kręci? Oczywiście, że nie. Newton przed odkryciem grawitacji zapytał: „Skąd Księżyc wie, gdzie jest Ziemia, aby krążyć wokół niej?” Takie naiwne pytania tworzą naukę! Skoro wahadło nie wie, że Ziemia się kręci, to najzwyczajniej nie kręci się, ponieważ od Newtona wiemy, że jeśli na ciało nie działa żadna siła, to stoi ono lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym.” Na wahadło działa tylko pionowa siła przyciągania, stąd bujanie, ale od chwili puszczenia ciężarka z ręki żadne inne składowe w poziomie już nie działają.

Na biegunie mamy polarną gwieździstą noc, wahadło się buja wiele godzin, nad naszą głową po niebie wędrują gwiazdy analogicznie do Słońca i co wtedy zobaczymy? Wahadło waha się zawsze po tej samej płaszczyźnie w stosunku do gwiazd, dla niego niebo jest zupełnie nieruchome, ono buja się cały czas w jednej płaszczyźnie w Kosmosie ignorując rotację Ziemi. Dowodzi to, że istnieje bezwzględna przestrzeń, do potwierdzenia tak ważnego faktu  wystarczy kawałek sznurka i ciężarek, ale przez setki lat nikt nie sformułował dobrze pytania na podobieństwo Newtona, który w swym geniuszu jak dziecko pytał przez pół życia, dlaczego rzeczy spadają.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Sejm 2023. Co nam przyniesie Nowy Rok?

Po kilku latach bardzo burzliwych wydarzeń wszyscy oczekują uspokojenia sytuacji, zdjęcia nogi z gazu w życiu społecznym. Tymczasem najbliższy rok to wybory do parlamentu i walka będzie się toczyła na naszych oczach. W grudniu pojawiły się dwa niezależne sondaże, w których Konfederacja dostała po 9%. Nie jest to wcale dużo, w 2019 weszli do Sejmu z 6,8% w sytuacji, gdy wielu Polaków nie głosowała na nich, bojąc się utraty głosu, gdyby nie przekroczyli progu 5% i odpadli z podziału mandatów sejmowych. Pandemia pozwoliła tej młodej partii zaistnieć na tle wszystkich pozostałych opcji, które trąbiły jedną melodię a nawet licytowały się, co tu jeszcze pozamykać. Istnieje uzasadniona opinia, że w Polsce tak gwałtownie poluzowano obostrzenia, aby nie dawać Konfederacji pretekstów do kolejnych akcji i protestów.

Wykres 1

Polska ordynacja wyborcza jest dość karkołomna, najpierw 5% w skali kraju, próg wyborczy eliminuje małe partie z rozgrywek. Gdy już ktoś ma 5% może nie dostać żadnego mandatu, ponieważ mandaty dzielone są w 41. okręgach. Jeśli w danym okręgu jest mało mandatów, np. tak jak w Częstochowie, a dwie silne partie mają po ok. 40% to ktoś, kto ma 6% w tym regionie nie dostaje żadnego mandatu. Jest to skutek używania metody d’Hondta do podziału mandatów na poziomie okręgów wyborczych a nie w skali kraju. Mechanizm ten powoduje, że najmniejsze partie nawet przy niewielkim wzroście poparcia dostają lawinowo więcej mandatów, ponieważ, gdy są w okolicach progu, dostają mandatów bardzo mało.

Mając spore doświadczenie w badaniach społecznych wiem, że w sondażach każda partia jest obciążona specyficznym błędem pomiaru. Do głosowania na lewicę ludzie się nie przyznają, do wyborców KO trudniej dotrzeć, itd. Mamy sondaże jakie mamy i mamy ponadto dokładne wyniki wyborów w każdym z okręgów z roku 2019. Napisałem programik, który korzystając tych danych podzielił mandaty zgodnie z ordynacją wyborczą i mamy taki wykres jak wyżej.

Mamy nową sytuację, w której jedna partia nie ma już większości w Sejmie. I tak PiSowi brakuje 49 szabel, aby forsować swoje pomysły. Tyle akurat ma SLD, obecnie „Lewica”. Pozornie to koalicja bardzo egzotyczna, ale jak się zajrzy na wyniki głosowań, to często się pokrywają. PiS jest partią lewicową z katolickim listkiem figowym. KO, aby tworzyć większość brakuje aż 97 mandatów. „Hołownia” z PSL nie wystarczy, potrzebne do koalicji jeszcze SLD („Lewica”), niby trudno coś takiego zmontować ale „wicie rozumicie”, wszystko lepsze niż PiS, „za demokrację nie takie rzeczy się zrobiło”.

Do wyborów sporo czasu i zobaczymy jeszcze różne tematy zastępcze, bo w kasie pusto a naród przywykł już do socjalu. Paradoksalnie „im gorzej tym lepiej”, wojna tuż za granicą daje władzy możliwość tworzenia wizji, że są jedną siłą mogącą „nas wszystkich” uratować, podobnie jak przed strasznym wirusem. Kto by pytał o faktury, gdy ratujmy miliony przed śmiercią!

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Na Nowy Rok o barani skok

„Na Nowy Rok o barani skok”, tyle przysłowie o długości dnia w grudniu. Są spory, czy ten skok jest długi, czy bardzo krótki. Przypominam, zachód Słońca jest już od 13. grudnia, co dzień o minutkę później. Niewierzących odsyłam do wpisu z 13. grudnia.

„Skok w dal ze swoim baranem do wody”, rozrywka pasterzy w oczywiście w Turcji.

Za odczucie, że niewiele się zmienia odpowiada sinusoida. Wszystko, co wiruje itp. w matematyce opisane jest funkcją sinus lub cosinus. Gdy ta funkcja przechodzi przez swoje minimum i maksimum (góra, dół) staje się dosłownie leniwa.

Pełen cykl sinusoidy
Zaznaczony wyżej fragment sinusoidy w powiększeniu.

Mimo, że cały rok faluje, to w tych punktach funkcja staje się prawie płaska. Na drugim rysunku powiększyłem kilka pierwszych tygodni od zimowego przesilenia. Czas płynie a wartości funkcji, czyli długość dnia prawie się nie zmienia. Za pól roku , w czerwcu będzie podobnie, dzień będzie bardzo długi i do początku lipca zmiany będą niezauważalne. Praktycznie już w Nowy Rok, jeśli zaświeci Słońce, poczujemy to, bo zmierzch  przyjdzie już 10 minut później, niż 13 grudnia. Na kolejne 10 minut poczekamy już tylko 9 dni a nie 18 jak to było w grudniu, a na kolejne 10 minut już tylko 5 dni. Oznacza to, że o 16:00 nie będzie już ciemno a potem to już z górki, jak po sinusoidzie.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Taniec Słońca na niebie.

13 grudnia to w pamięci Polaków wyjątkowy dzień. Armia wystąpiła przeciw swojemu narodowi, gdy zimowe wieczory są najdłuższe, w wojsku astronomia to ważny kawałek wiedzy. Mimo, że astronomiczna  zima nadejdzie 21 grudnia o 22:48 to zachody Słońca już od jutra będą coraz późniejsze.

Pozycja Słońca w południe w ciągu całego roku

Dziś w Warszawie to 15:32 a 22 grudnia Słońce zajdzie o 15:35 a ostatniego dnia roku o 15:42. Ziemia wykonuje ruch wirowy w 24 h, ale też krąży po elipsie wokół Słońca a oś obrotu własnego jest mocno pochylona. Z tego powodu pozycja Słońca na niebie o tej samej godzinie jest różna i to nie tylko mierząc jego wysokość nad horyzontem. Na ilustracji pozycja Słońca w południe w ciągu całego roku, punkty to tydzień po tygodniu. Tak właśnie  Słońce tańczy na niebie a nasze intuicje o tym, że w południe powinno być dokładnie na południu są błędne.   

Warszawa, 13 grudnia 1981, zamknięte kino.

 Poranki będą nadal coraz późniejsze, aby wyrównać rachunki, ale już od 22 grudnia długość dnia zacznie się wydłużać. Zatem od jutra wieczory na plus!

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Ministerstwo Zdrowia kontra GUS, czyli ile osób umarło na test.

Z epidemiologią musiałem się zapoznać, gdy pracowałem nad programami do obliczania skutków kampanii reklamowych, jednym z najtańszych sposobów reklamowania się jest tzw. marketing wirusowy. Chodzi o to, aby ludzie za darmo powtarzali jakąś plotkę/mit o danym produkcie. Mechanizm jest identyczny jak w przypadku roznoszenia chorób przenoszonych kropelkowo, drobna różnica polega na tym, iż informacja lub wirus (który jest właśnie informacją genetyczną) ląduje w uchu, a w drugim przypadku na śluzówce odbiorcy. Skutek jest ten sam, kolejna osoba jest nośnikiem „bakcyla” i może go propagować dalej.

Gdy zaczął się lockdown napisałem soft, aby policzyć ile to potrwa, bo każda epidemia ma swój koniec. Wcześniej wpadłem na to, że informacje z testów o zakażeniach są niewiele warte. Jedyne co było pewnego to jak zwykle śmierć. Ministerstwo podawało co dzień zgony najpierw razem, potem w podziale „na covid” oraz „z covid”. Zbierałem dane codziennie. Oczywiście dla mnie były istotne dane o tym, ile osób umiera „na covid” a nie na „coś innego” mając równocześnie pozytywny wynik testu.

Mamy grudzień 2022 i są w GUS dostępne dane za 2021 o zgonach w podziale na przyczyny.

Tab. 1

Na dole tabela z historią, ale skupmy się na roku 2021. Za MZ po zsumowaniu dobowych raportów mamy 17 375 zgonów „na covid” plus 51 054 „z covid”, co daje 68 429 razem. Z raportu dziś dostępnego jest to 67 394, rozumiem drobne korekty.

Tab. 2

Zajrzyjmy teraz do danych GUS-u, mamy tu dwie dziwne sprawy:

Do przyczyn zgonów dodano nową kategorię U07 ” COVID-19, wirus potwierdzony testem laboratoryjnym” oraz ” COVID-19, wirus niepotwierdzony testem laboratoryjnym”. Nie jest to podkategoria grupy ” Choroby układu oddechowego” tylko nowy rodzaj przyczyny śmierci. Klasyfikacje to jedno, ale liczby to już konkretne zaskoczenie. Należałoby się spodziewać +-17 000 za MZ. Na siłę można użyć „logiki”, że ktoś nie umarł „na covid” ,tyko „z covid” to jednak umarł „na covid”, tylko dlaczego lekarz wpisał inaczej. Takich przypadków mamy 68 429 a nie 88 550. 20 000 różnicy to za dużo na drobne korekty. Coś nie styka na łączach.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Dane:

https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5746/10/3/1/zgony_wg_przyczyn_w_2021_r_-_dane_wstepne.xlsx

https://dane.gov.pl/pl/dataset/2582,statystyki-zakazen-i-zgonow-z-powodu-covid-19-z-uw/resource/41902

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii