Darmowy chleb na wagę złota.
Temat jest wielowątkowy, dziś geneza i trochę o inwestowaniu. Chleb świętojański poznałem w Turcji jako karob. Co dzień starszy pan przechodził rano koło hotelu a potem wracał z lasu z wielkim workiem pełnym tych strąków. To był późny wrzesień. W mieście na bazarze za kilo trzeba było zapłacić może z 3 zł.
