Papierowe złoto i złota wolność.

Otrzymuję dużo pytań o turecką inflację i jaką walutę zabrać do Turcji na wakacje. Nie sposób wytłumaczyć, co się dzieje w Azji bez zrozumienia, że na tureckiej ulicy w każdej mieścinie musi być sklep ze złotem i to nie chodzi o biżuterię, tylko o złoto inwestycyjne w postaci ciężkich bransolet. Nie będzie to opowieść o pieniądzu, bo wszędzie jej pełno, ale opowieść o wolności w wydawaniu własnych oszczędności, którą straciliśmy niepostrzeżenie. O złotej wolności.

Jubiler w Turcji – na witrynie „bransolety inwestycyjne”

Złoto jest fenomenem chemicznym, bardzo trudno wchodzi w reakcję z innymi pierwiastkami, czyli po ludzku „nie rdzewieje”. Są jeszcze inne podobne metale, ale to złoto jest ponadto ładne i plastyczne. Z tych powodów stało się sposobem na przenoszenie wartości w czasie i przestrzeni. W XX wieku dokonano rzeczy fenomenalnej: zastąpiono złoto papierem. Przez wieki były znane „papierowe pieniądze”, ale były to zawsze „bankowe noty”, czyli banknoty, dokumenty gwarantującej wydanie takiej to a takiej ilości złota z banku. W małych kwotach używano srebra, do dziś wielu Amerykanów ma oszczędności po ojcu lub dziadku w postaci kuferka srebrnych monet.

Cena uncji złota w USD, 2002-2022

Teoretycznie możemy kupić sobie złoto i nie chodzi mi o biżuterię. Mam na myśli złoto inwestycyjne, czyli sztabki lub złote monety. Cena uncji złota w postaci monety obiegowej to dziś ok. 8500 zł, gdy się rozmyślimy, to możemy sprzedać monetę za ok. 8300 zł. Stracimy 3,6%, a mamy czas zawirowań, w spokojnym czasie różnica ceny zakupu i sprzedaży to raczej 2%. To bardzo mało i wynika to z powodu łatwości w przechowywaniu i przekazywaniu dużej wartości. Uncja to ok. 33 gramy i mieści się w dłoni. Bransoleta jest dobra, bo trudno ją zgubić.

Możemy sobie kupić, ale mało kto to robi, mimo że jest najpewniejszym sposobem na lokatę. Dlaczego? Najkrótsza odpowiedź brzmi: nie wiemy jak sprawdzić czy złoto jest prawdziwe i nie wiemy, gdzie i jak sprzedać. Rynek złota w Polsce nie istnieje. To skutek wojen i ograniczeń w obrocie złotem w czasach totalitarnych rządów. Afera Amber Gold to doskonała ilustracja ignorancji ludzi w Polsce, którzy wpłacali gotówkę za „papierowe złoto”, czyli jakieś rzekome gwarancje, że kiedyś coś dostaną a złoto najbezpieczniej trzymać w cudzym sejfie.

Krugerrand , złota moneta z RPA

Inaczej jest w Azji, tam prości ludzie zbierają posagi w postaci czystego złota. Trzymają to gdzieś schowane jak robili ich dziadowie. Od Turcji przez Indie do Indonezji, złoto jest rzeczą powszednią. Turecka inflacja po części to skutek sytuacji, że w obliczu niepewności i chwiejnej waluty miliony rodzin pozbywają się papierowych pieniędzy i ciułają w drobnych złotych przedmiotach. W Polsce nie mamy takiej możliwości. Mieszkanie, ziemia, to jedyne sposoby na ulokowanie oszczędności, o bitcoinie nie wspominam, bo to zupełnie inny temat. Kłopot jest taki, że mając kilka tysięcy nie kupimy ziemi, czy mieszkania.

Wyobraźmy sobie, że Polacy są obyci ze złotem i mogą ulokować co jakiś czas np. 2000 zł w małej złotej monecie kupując ją u zaufanego jubilera po sąsiedzku, który prowadzi sklepik od 4 pokoleń. Nasza inflacja byłaby znacznie większa, być może dwukrotnie. Wielu z nas pamięta czas, gdy dolar to była pewna inwestycja, dziś wiemy, że USA drukuje gotówkę równie szybko jak nasi bankierzy-drukarze. W tej sytuacji nie mamy jak oszczędzać małych kwot i przejadamy je napędzając dodatkowo propagandę o wysokiej konsumpcji i wspaniałej kondycji gospodarki. A prawda jest taka, że bogactwo bierze się z pracy i oszczędzania. Nie trzeba mieć Nobla z ekonomi, aby przewidzieć do czego prowadzi życie z socjalu, który pochodzi z kredytu.

Jaką walutę do Turcji? Lira w Polsce jest droga, kto nie chce używać karty warto zabrać euro lub dolary i zmieniać sobie w banku z malutką prowizją. Płacenie lirami w Turcji ma wielką zaletę, przestajemy być turystą którego można trochę oskubać a stajemy sie klientem, człowiekiem. Wtedy na bazarze możemy potargować troszkę co dodaje nam uznania. Człowiek, który nie pyta o cenę przed zamówieniem obiadu jest delikatnie mówiąc „nieroztropny „, żeby nie użyć tureckiego słowa aptal, czyli głupi.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Wiedza na ciężkie czasy.

Jak to staroegipska wiedza leży pod każdą strzechą.

Nie da się ukryć, że nasz znany świat znika jak krajobraz za oknem pociągu. Z „nieokiełznanej konsumpcji” nasze myśli kierujemy coraz częściej w stronę „leśnego chrustu”.  Świat jest wyraźnie na zakręcie, moja diagnoza jest dość prosta:  cyfrowe media zmieniają ludzką percepcję a przez to i samych ludzi. Coraz częściej tracę kontakt z ludźmi, którzy nie mogą zaakceptować, że w telefonie nie mam internetu i odpowiadam następnego dnia lub czasem później. Nie odbieram też złączników i sms-ów dłuższych niż 160 znaków, to nawet ma nazwę urzędową: „cyfrowe wykluczenie”. Podobno w pomocy społecznej dostanę na mobilny internet jak się zgłoszę. Dziękuję, nie skorzystam.

Grafika z przymrużeniem „oka kosmosu”.

Takie podejście daje dużo wolnego czasu i bardzo ułatwia utrzymanie zdrowego rozsądku w obliczu medialnego szaleństwa, jakie od kilku lat rozpętano w głowach miliardów ludzi. Atmosfera czasów ostatecznych popycha ludzi do szukania odpowiedzi na pytania kardynalne: Po co żyjemy, co po życiu, itp.

Przez poprzednie, umowne 100 lat ludzie zachodu bardzo oddalili się od duchowego wymiaru ludzkiej egzystencji. Materialiści wmówili zachodniej cywilizacji, że cały kosmos powstał bez przyczyny z niczego. Osobiście gratuluję takiej wiary niewierzącym. Każde działanie ma swą przyczynę i skutek, logika i teologia z tego wyciąga wnioski o doskonałej praprzyczynie, która jest poza czasem i przestrzenią. Na greckiej filozofii chrześcijanie zbudowali znaną  nam powszechnie wiarę, wiarę w osobowego Boga a nie „energię”. Człowiek spełnia się tylko poprzez relację z drugą osobą, w tym przypadku z Osobą Boską.

Ostatnie lata pokazały, że jest bardzo dużo ludzi sceptycznych co do nowych pomysłów na przyszłość świata i poszukują oni oparcia na pewnych, stałych podporach. Mamy wysyp ofert duchowego ratunku, które mają wielkie powodzenie, bo nie wymagają wyrzeczeń i cierpliwości. Wspólnym ich mianownikiem są pojęcia takie jak kosmiczna harmonia, wibracje absolutu, staroegipskie mądrości itp. Mam dziś na deser tajniki wiedzy o szczęściu egipskich mędrców. Jest to paradoks rzadkiej klasy. Starożytni Żydzi, potomkowie uciekinierów prowadzonych przez Mojżesza, wcześniej zniewoleni przez Egipcjan dokładnie spisali co stanowiło rdzeń egipskiej mądrości. Niejaki Syrach przedstawia starannie wszystko, co uznano za sedno mądrości. Teraz uwaga, Księga Syracha jest jednym z filarów doktryny Kościoła Katolickiego i jest jedną z ksiąg Starego Testamentu.

Uwaga techniczna: we wstępie czytamy : ” Dziadek mój, Jezus…”. To nie ten Jezus, księga spisana była setki lat przed czasami ewangelicznymi.

Mając Internet w komórce nawet nie musimy szukać Biblii na półkach, można odsłuchać ją od zaraz pod linkiem: https://www.biblijni.pl/Syr,0

Paweł Klimczewski

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Tureckie a może niemieckie stereotypy? A może sowieckie?

Turcja to taka zeuropeizowana Azja… Od 100 lat łaciński alfabet, świeckie państwo na wzór niemiecki i wskrzeszana tradycja Imperium Osmańskiego.

Brama Brandenburska w Berlinie.

Jako naturalny wróg Rosji, np. w walce o Morze Czarne, Kaukaz i Bałkany Turcja od stuleci jest w sojuszach z Niemcami. Imperium Osmańskie swoje siły czerpało z lukratywnego handlu na przestrzeni od Oceanu Indyjskiego do środkowej i północnej Europy poprzez wielkie rzeki Morza Czarnego, Dunaj, Dniestr, Dniepr. Mapka pokazuje stan tuż przed wybuchem I Wojny Światowej. Gdy imperium było już w fazie schyłkowej, po utracie całej północnej Afryki, w tym Egiptu, spichlerza sułtanów. Od wschodu szyicka Persja broniąca dostępu do bratnich narodów turkmeńskich za Morzem Kaspijskim.

Imperium Osmańskie w 1912 roku.

W XIX w. poza Niemcami Osmanowie mieli samych wrogów. Stali na drodze ekspansji morskiej Imperium Brytyjskiego w budowie Kanału Sueskiego. Byli celem najazdów Włochów i Francuzów na Afrykę Północną. Napoleon pod piramidami to ładny obraz, ale rzadko pytamy, z kim musiał wojować, aby mieć takie ładne tło do pozowania.

W Polsce do 1939 Turcja była prostym odniesieniem, znaliśmy Turków doskonale walcząc z nimi od XV do XVII wieku. Po roku 1953, gdy Turcja stała się członkiem NATO tureckość stała się celem sowieckiej czarnej propagandy i to właśnie tu zaczyna się nasza współczesna opowieść o percepcji Turcji w polskich umysłach.

Pamiętam doskonale Berlin Zachodni w latach 80 tych, tam pierwszy raz skosztowałem kebaba. Berlińskie ulice żyły nocą, co było kontrastem dla kogoś, kto dorastał w czasach godziny milicyjnej stanu wojennego. Była w tym też inna dziwna rzecz, twarze tych berlińczyków były często ciemne a oczy bardzo ruchliwe, ich dłonie sprytnie pakowały towar i zwinnie zwijały banknoty licząc je w ułamku sekundy. Znałem to… Ale skąd? No tak, z Rumuni! W tamtym czasie Rumunia była miejscem, gdzie nieświadomie czułem w powietrzu orient. Kilkaset lat obecności Turków zostawiło w kulturze rumuńskiej i kuchni trwałe ślady.

Minęło wiele lat, gdy zrozumiałem to na tureckiej prowincji, takiej daleko od głównej drogi. W miasteczku pod wielkim platanem tureccy emeryci grają w swoje planszówki przy samej herbacie do późnej nocy. Gdy się siada między nimi trzeba głośno wszystkim powiedzieć dzień dobry, nikogo nie dziwi, że żona i syn mają jasne oczy. Mój turecki jest, jaki jest, to tutaj powszechne. Miliony synów i wnuków tureckich emigrantów z Niemiec, co roku wpada na wakacje do swych rodzin. Turcy wchodzą w szczerą rozmowę z obcym w ułamku sekundy, jeśli druga strona jest na to gotowa. Gdy się okazuje, że jestem Polakiem a nie Niemcem zawsze widzę w tej chwili zadziwione, wielkie oczy. Skąd znam turecki, po co się uczę, setki pytań. Mówię prawdę, że aby lepiej poznać ten kraj, gdzie po Powstaniu Styczniowym mój krewny ratował skórę i zbierał wojsko na wspólną wojnę z Rosją. Turek do kelnera robi prosty gest, za kilka sekund kolejne herbatki lądują na naszym stoliku. Charakterystyczne szklaneczki, w Berlinie też każdego dnia milion takich porcji trafia na tureckie stoliki.

Nie spotkałem w Turcji rodziny, w której ktoś by nie pracował w Niemczech. Gdy Turek opowiada mi jak to jego wnuki nie znają ojczystego języka i gdy przyjeżdżają na wakacje nie może z nimi porozmawiać bez tłumaczenia synowej czuję, że ma ochotę się rozpłakać.  Drugi syn został w kraju, ale ma kredyt w Euro i jest w pułapce zmiany kursowej waluty. Jest też trzeci syn, uprawia ziemię po ojcu ma dużo dzieci i jest radością rodziny. Jakie to proste…

W Polsce obraz Turka to obraz emigranta w krajach zachodnich. W latach 80-tych, gdy powstawał ten obraz taki Turek na dyskotekę bez noża nie chodził, jeździł tuningowanym autem całą noc a w dzień spał. Jest w tym dużo prawdy, ale to tylko spektakularny, ale malutki fragment tureckiej mozaiki w Europie. Nie spotkamy w centrum miasta milionów emigrantów pracujących na 3 zmiany w niemieckich fabrykach. Gdy trafiłem do Berlina Zachodniego, gdy był jeszcze za murem NRD usłyszałem lekcję nr 1 dla Polaka: „Polacy i Rosjanie w 1945 Berlin zburzyli a po wojnie Turcy to miasto odbudowali.” Trudno było zaprzeczyć.

Gdy znamy Turków osiadłych na zachodzie o Turcji wiemy tylko tyle, że baklawa jest bardzo słodka. Poznałem Turków z tych dwóch różnych światów i mówię, że to są dwie różne kultury. Socjał i niemiecka szkoła przemieli każdego na swą modłę. Polacy mający rodziny na zachodzie wiedzą to doskonale. Mierzenie Turcji Turkami z zachodu to jak poznawanie Podlasia przez naszych emigrantów w Londynie.

Jadać do Turcji na wakacje do hotelu też wiele się o tym kraju nie dowiemy. Turystyczne resorty często są na pustkowiu a hotelowy personel delikatnie straszy gości, aby nie wychodzili poza strzeżony teren. Moje przygody z Turcją zaczęły się nieśmiało… wiosna, butikowy hotel na starówce Antalyi, z małym dzieckiem w wózku, bez biura turystycznego . Szybko się okazało, że z uwagi na małe dziecko mamy wszędzie rabaty a to większy pokój za te sama cenę, kierownik sali niańczy dziecko, abyśmy mogli zjeść spokojnie posiłki.

Dlaczego warto pojechać przed siebie, bez celu w obcym kraju? Żeby spotkać się z drugim człowiekiem, odpowiem górnolotnie, ale to prawda. Jak to wygląda? W miasteczku Dalaman w aptece kupuję na drogę jakiś drobiazg, już daję radę z językiem. Turecki aptekarz do mnie:

– „A aspiryna?”

– Jaka aspiryna ?

– „No zwykła, zawsze kupujecie dużo.”

– Kto kupuje?

– „No Wy Rosjanie”

– Jestem  Polakiem, a po ile ta aspiryna?

– „Po 3 zł, Ile dać ?”

– O rany u nas po 12 chyba, daj z 5 paczek

– „Polakiem? Skąd znasz turecki ?”

– Chodzę do szkoły tureckiej w Warszawie, 2 klasa podstawówki, ale mam warunek z gramatyki. Potrzebuję o 22:00 taksówkę na lotnisko.

– „Ja jestem taksówkarzem, gdzie podjechać?

– Jesteś aptekarzem, nie taksówkarzem.

– „Nie mogę spać to w nocy jestem taksówkarzem.”

– Masz tu tyle lekarstw na sen i spać nie możesz?

– „To nie jest dobra droga, to jest trucizna.”

–  W tej knajpce na przeciw mam bagaże, o 21:00 jem tam kolację z rodziną. Wpadnij, zjemy razem.

Już na lotnisku po 22:00, licznik pokazuje 25 . Wyciągam gotówkę, mam banknot 100 i 10.

– „Nie mam wydać, masz kartę ?”

– Nie używam

– „Daj 10 oddasz, jak będziesz wracał w aptece”

– Wracam do  Polski, nie wiem czy będę w Dalamanie w życiu.

– ” Będziesz !”

– Pokój z Tobą

– „Niech Allach Cię strzeże”

–  Z Bogiem bracie.

Za 2 lub 3 lata, gdy wszedłem do apteki ten człowiek nie był w ogóle zdziwiony, poznał mnie w sekundę,  oddałem mu 15, nie rozmawialiśmy o inflacji, kupiłem kilka tanich aspiryn.

Nie możemy oceniać ludzi zbiorowo, niestety wkładamy całe nacje do szuflad z różnymi tabliczkami. Odpowiedzialność zbiorowa to koszmarny wynalazek, stosuje się go na wojnie, w obozach jenieckich, itp. Z wieloma Kurdami mam bardzo bliskie więzi, kibicuję Ormianom w ich nierównej walce,  co nie znaczy, że mam odrzucić gościnność Turków.

Tekst jest odpowiedzią na krytyczne uwagi po moim wywiadzie o Turcji u Piotra Szlachtowicza: https://youtu.be/vXftumhF1aE?t=82

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

„Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono.” Łk, 21, 8-11

Z kronikarskiego obowiązku przypominam, że mamy obecnie ok. 3,4 zgonu na covid na dobę. Liczby ułamkowe w tej sprawie mamy od połowy kwietnia, gdy MZ raportuje tylko raz w tygodni sumę zgonów. Codzienne przypominanie tej sprawy to byłby masochizm administracji w obliczu dziennej normy dla Polski ok. 1250 zgonów na dobę. Zamieszczam ten wykres przy okazji doniesień o nowym patogenie. Będę omijał wszystkie źródła, które o tym się rozpisują. Bąble na skórze itp. to jad sączony do umysłów przestraszonych ludzi.

Tak się składa, że taki obrazek wpisuje się dosłownie w apokaliptyczne wizje i ludzie to eskalują. Mam specjalne  nabożeństwo do postaci autora apokalipsy, św. Jana Ewangelisty i szczególnej rozwadze polecam słowa, aby „nie dać się zwieść !”. Św. Jan poza apokalipsą pisał też listy, niedługie…,  polecam gorąco. Był jednym z apostołów, który dożył późnej starości i zmarł śmiercią naturalną ok. roku 108. Jego ziemski grób to ruina wśród wykopalisk w tureckim dziś Selcuku tuż obok Efezu.

Grób św. Jana w Selcuku.
Ruiny bazyliki św, Jana w Selcuku.

Paweł Klimczewski

Czerwony i zielony sztandar.

Mimo niedawnej zmiany władzy w Pakistanie kurs polityczny został tam zachowany. Podczas wodowania korwety w ramach współpracy  turecko-pakistańskiej  strona pakistańska zaprasza Turcję do zbliżenia w ramach korytarza Chiny-Pakistan-Turcja. Pakistan jest bardzo ważnym partnerem Chin z dostępem do Oceanu Indyjskiego z pominięciem cieśnin Indo-pacyfiku. Dodatkowym fajerwerkiem jest przedstawienie tego projektu w kontekście oświadczenia Chin o rozszerzeniu anty-dolarowego bloku BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA). Turcy już dziś blokują wejście do NATO Finlandii i Szwecji, co będzie dalej? Aby do tej zupy dodać jeszcze czegoś ostrego: Wielka Brytania odblokowała właśnie wszelkie ograniczenia eksportu uzbrojenia do Turcji. Tu może chodzić o silniki do samolotów myśliwskich V generacji, których Turcji nie chcą sprzedać USA. Turcy chcą zrobić sami te myśliwce, brakuje im tylko silników. To właśnie Turcja robi kadłub do F-35 a USA nie znalazły przez ostanie 4 lata na całym świecie innego wykonawcy.

Zwodowanie korwety wspólnego programu rozwoju marynarki wojennej Turcji i Pakistanu.

Na deser prezydent Kolumbii w Istambule świętuje przekroczenie obrotów 2 miliardów dolarów w handlu z Turcją. Czy coś na ten temat było w naszej prasie ?

Azja południowa.

Turecki czerwony sztandar z półksiężycem był używany przez Osmanów od wieków lecz pierwotnie gwiazda była ośmiokątna, jak Wenus oświetlająca krew poległych na Kosowym Polu. W XX wieku republikańska gwiazda okazała się podobna do sowieckiej, a był moment, że Turcja mogła pójść razem ze Związkiem Radzieckim a nie z USA. Zieleń flagi Pakistanu to zieleń islamu. Między Turcją i Pakistanem leży Iran, stacja benzynowa Chin, konkurujący ze swymi sąsiadami. Gdy droga lądowa przez Iran jest zagrożona konfliktem z zachodem tani transport morski pod  opieką tureckiej floty to świetny biznes. https://www.aa.com.tr/en/asia-pacific/pakistan-proposes-including-turkiye-in-multibillion-dollar-cpec-project/2593766

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Wybory dla wybranych.

O tym jak bardzo przewidywalne są (ludzkie) wybory.

Wróble ćwierkają o przyspieszonych wyborach, zajrzałem więc do wyników poprzednich, aby odświeżyć sobie ten temat.

Człowiek który nie lubił wybierać.

Polska to duży kraj, w 2019 roku było 30 252 694 mln osób uprawnionych do głosowania. Zagadka: Ile kart do głosowania czekało w obwodowych komisjach wyborczych, czyli tzw. lokalach wyborczych? Dodam, że dla każdego obwodu wyborczego jest sporządzona dokładna lista osób uprawnionych do głosowania na danym terenie. Jak człowiek jest daleko od domu, kilka dni wcześniej może się dopisać do takiej listy, ale w ostatniej chwili to już niemożliwe. Tuż przed wyborami są dowożone do lokali wyborczych karty do głosowania w dokładnej ilości , protokolarnie odbierane, liczone, itp.

Zagadka jest taka: tych kart w lokalach wyborczych jest:

a/dokładnie tyle, ile uprawnionych do głosowania osób

b/ więcej

c / mniej

Też bym nie zgadł dlatego sprawdziłem co do sztuki… W 2019 roku na 30 252 694 uprawnionych w lokalach czekało 27 823 740 kart, czyli 2 428 954 mniej niż osób ma prawo głosować.

Robi się coraz ciekawiej, zajrzyjmy pod ten dywan:

W tamtych wyborach w Polsce i za granicą było 27 409 komisji obwodowych, nazywali je „lokalami”. Sytuacja, gdzie brakuje % kart wyborczych dotyczy 93% lokali czyli 25 593. Tylko w 1 816 lokalach jest kart więcej niż osób na listach wyborczych i są to głownie : „zakład leczniczy, dom pomocy społecznej, zagranica”. Na 1 816 lokali z nadmiarem kart te 3 typy to 1 412 lokali. W lokalach, gdzie były niedobory kart łączny deficyt wynosił 2 586 939 kart.

Jak to możliwe? Powiem wprost, to oczywiste i zaskakujące zarazem. Koszt tych 8% kart to drobiazg w całych kosztach wyborów. Kluczem jest tu praktyka. Na wybory przyszło ostatnio 62% uprawnionych. Kart czekało 92% w stosunku do uprawnionych, spory zapas. Zjawiska masowe są przewidywalne. Jestem jednak zdziwiony tą praktyką. Czasem się słyszy, że gdzieś zabrakło kart i zostały dowiezione. Czyli ” w powiecie” są rezerwy. Więc po co ?

Przypomina mi się znany wierszyk:

„… Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się wytężał,
To nie udźwigną, taki to ciężar.

… „

Ale wiemy, że nie przyjdzie.

Byłoby bardzo zabawnie, gdyby ziściło się marzenie czcicieli „święta demokracji” i cały naród stawiłby się przy urnach, 2,5 mln osób miałoby problem z powodu braku karty dla nich. Nie mam pojęcia jaka jest rezerwa i jak rozłożona, ale nie wynosi 100% braków, bo byłoby bezsensem ją wtedy robić. Nasuwa się jednak prosty wniosek, demokracja jest bardzo przewidywalna.

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Po Szanghaju czas na Pekin?

Jeśli to prawda to co oni ćwiczą ? Granice ludzkiej odporności ? Stopień zdyscyplinowania ?

Zaczyna się podobno mocny lockdown w Pekinie ale jest tam dokładny opis statystyczny z Szanghaju, który uzupełniam prostymi obliczeniami.

„Szanghaj, z populacją przekraczającą 26 milionów, nie może zostać opanowany pomimo środków zamykających i ograniczeń w ruchu miejskim.

W Szanghaju w ciągu ostatnich 24 godzin wykryto 1401 przypadków wykazujących oznaki choroby i 19 tys. 657 przypadków bez objawów, a 39 osób zmarło.

Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła ponad trzykrotnie w porównaniu z poprzednim dniem, kiedy zginęło 12 osób. Podkreślono, że średni wiek zmarłych wynosił 78,7 lat i wszyscy cierpieli na choroby przewlekłe.”

Co tam się dzieje: Populacja 26 mln przy średniej długości życia 75 lat ma na dobę 950 zgonów.  39/950=4,1%. Ofiary wirusa w Szanghaju żyły 4 lata dłużej niż średni chińczyk, to typowe dla aglomeracji na tle wsi.

Przerabialiśmy to już raz, w Polsce zgony z powodu chorób układu oddechowego jest ok. 7% . Umiera się raz, nawet w Chinach, jeśli ktoś umrze na covid to nie umrze na astmę, gruźlicę itp. Równie dobrze miesiąc temu podobne liczby generowała grypa i inne, podobne patogeny. Czas popatrzeć gdzie kierują się amerykańskie lotniskowce…

Źródła: https://www-trthaber-com.translate.goog/haber/dunya/cinin-baskenti-pekinde-koronavirus-salgini-675242.html?_x_tr_sl=auto&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp

Paweł Klimczewski

Jeśli uważasz moje analizy i publikacje za pożyteczne możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Czy w wieczności będzie czas, czy tam go nie będzie?

Bardzo trafne motto „Czas ucieka, wieczność czeka” Biskupa Rzymu uwodzi swą prostotą, a co na to fizycy? Bardzo uwodzicielskie są także cytaty znanych uczonych na temat wiary. Einsteinowskie „Bóg nie gra w kości” w kulturze masowej ma status dogmatu. Ale czy słusznie? Co fizycy mogą wiedzieć więcej od nas o tym, co robi Bóg? Fizyka zasadniczo opisuje różne zjawiska w czasie, ale o samym czasie nie ma nic do powiedzenia. To jeden z największych paradoksów nauki. Fizycy nie powiedzą o czasie nic więcej niż prosty człowiek: że jest nieodwracalny, że płynie i że jest nieuchronny, czyli destrukcyjny dla materii. Skąd ta banalna refleksja, gdy świat zmienia się nie do poznania? Czas świąteczny to chwila na takie refleksje, to czas sacrum.

Salvador Dali , „Trwałość pamięci” 1931

Żyjemy w mocno przeintelektualizowanym świecie, w którym liderzy Kościoła często zaprzeczają podstawowym prawdom wiary chrześcijańskiej. Credo, czyli wyznanie wiary mówi wprost i wyraźnie, że celem jest nieskończone życie po zmartwychwstaniu. Hm… Tak było kiedyś, ale nie w XXI wieku słyszę często. Dziś lepiej pogadać o „energiach”, „wibracjach”, „zatopieniu się w absolucie”, itp. Musu nie ma, jest sporo religii, gdzie to znajdziemy, ale w chrześcijaństwie nic z tych rzeczy nie ma. Religie mają taką zaletę, że nie są obowiązkowe jak podatki, ale mają dla wielu poważną wadę, przyjąć trzeba całą nauka albo nic, po kawałku się nie da. W chrześcijaństwie wyróżnione jest wyraźnie, co działo się przed czasem i co będzie po końcu czasów. Mało tego, credo mówi że : „Wierzę… w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny.” Poważnie, nic nie wymyślam.

Starożytni ludzie w niczym nie różnili się od nas i po tysiącach lat dociekań mieli na temat czasu tyle samo do powiedzenia co my. Sprawa na ludzki rozum jest nie do ogarnięcia i nic tu nie pomoże teoria względności relatywizująca czas, bo z punktu widzenia każdego z nas sprawy mają się tak samo. Czyli jak? Przeszłość i przyszłość dosłownie nie istnieją. Pomnik Kopernika wczoraj stał na swoim miejscu i być może będzie tam jutro, ale tego realnie nie ma. Jest tylko teraz, które znika co chwilę „stając się przeszłością”, czyli znika bezpowrotnie. W przyszłości zobaczymy następstwa teraźniejszości, więcej o czasie racjonalnie nic nie wiemy. Metafora osnowy też nie jest przydatna, osnowa dywanu jest jego częścią a czujemy intuicyjnie, że czas nie jest częścią tego na co wpływa.

Fizycy czas określają jako sekwencję procesów, która jest wykorzystywana do mierzenia czasu, czyli masło maślane. Jest na rynku bardzo popularna książka pod super handlowym tytułem „Krótka historia czasu. Od Wielkiego Wybuchu do czarnych dziur”. Sam tytuł bardzo błyskotliwy, ale fałszywy, sprzedaje się bardzo dobrze. Czas żadnej historii nie ma. Tego typu książki budują fałszywą narrację, że nauka odpowie na pytania, na które odpowiedzi nie ma. Jest bardzo dużo pytań, które są „nieweryfikowalne”, tzn. nie ma sposobu na sprawdzenie, czy konkretna odpowiedź jest dobra, czy zła. Jednym z nich jest pytanie o czas i wieczność. Jest tylko intelektualną rozrywką w zastanawianie się czy w wieczności będzie czas, czy tam go nie będzie. Dlatego odróżnić trzeba od tego, co wiemy, to w co wierzymy. Pamiętajmy o tym słuchając autorytetów, żaden fizyk czy filozof nie ma w sprawach wiary do powiedzenia więcej niż bezdomny analfabeta. Czas kończyć.

Paweł Klimczewski

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Piłat wiedział jak działa świat, a nie wiedział co to jest prawda.

Mało jest pewnych rzeczy na tym świecie. Moim zdaniem najmniej pewne są informacje podawane w prasie. W moim pierwszym publicznym wystąpieniu na początku „plandemi” powiedziałem , że „nie mam pojęcie, co się działo w World Trade Center w 2001 r. ani w Smoleńsku w 2010 r., bo nie mnie tam nie było i nie mam żadnych możliwości zweryfikowania wielu wersji wydarzeń. Jednak mogłem zweryfikować śmiertelność w roku 2020 w Polsce w porównaniu do lat ubiegłych danymi oficjalnymi oraz dla pewności, kilkoma rozmowami z grabarzami i duchownymi. Zgonów było istotnie mniej niż zazwyczaj na wiosnę. Resztę znacie.

Wykres 1. Wybrane waluty do złota, ostatnie 10 dni

Są sprawy, którymi nie należy się interesować za bardzo, szczególnie takie, które budzą emocje. Z drugiej strony poprawna ocena sytuacji daje większe szanse na tzw. życiowy sukces. Niech przykładem będzie tysiące naiwnych nabranych w aferze Amber Gold. Ludzie podkręceni reklamą „zainwestowali” w złoto, kupując papier. Nie po to kupuje się złoto, aby mieć papier, ale wolno chcącemu. Ci ludzie zostali ofiarą swojej dziecięcej naiwności, że ktoś im da za nic, coś swojego. Podobne afery wybuchają, co kilka lat, jak świat stary. Tak było, jest i będzie, ale czytanie o tym to strata czasu. Podobnie jest z tzw. „polityką”. Polityka się dzieje w wąskim gronie możnych tego świata a my możemy tylko odczytywać jej skutki, ale nie cele, które są dalekosiężne, ich horyzont przekracza często życie pokolenia. Narracja jaką żyje tłum nie ma nic wspólnego z faktami. I i II Wojna Światowa było to starcie Wielkiej Brytanii i USA, gdy się spojrzy na mapę jest to oczywiste, ale gdy się czyta gazety, to widzimy wojnę „państw osi” z „Aliantami”. Podczas I Wojny Światowej UK zapatrywała Niemcy w proch na kredyt po bardzo wysokich cenach, gdy na froncie masowo ginęli brytyjscy żołnierze . Po II Wojnie Światowej Wielka Brytania straciła całe swoje zamorskie imperium na rzecz USA i ZSRR. ZSRR od 1918 stawał się mocarstwem przemysłowym, dzięki amerykańskim inwestycjom.

Wykres 2. Euro do dolara. 2002 – 2022

9 kwietnia tego roku w Kijowie pojawił się brytyjski premier a za kilka dni brytyjska waluta przeskoczyła z „klubu euro ” do „klubu dolara” (funt fioletowy). Wykresy to wartość walut mierzona złotem, istotne są relacje między walutami, złoto jest wspólnym mianownikiem. Wybrałem ten wykres, aby pokazać, że dobrym sposobem oglądania świata są dane z rynków finansowych. Pierwszy wykres to ostatnie 10 dni i pokazuje tylko chwilowe koniunktury. Moim zdaniem ten wykres jest historyczny i pokazuje, że Wielka Brytania jest pod dużą presją USA, a misja Johnsona została zakończona „sukcesem”, czyli zwiększeniem udziału UK w „światowej zbrojeniówce”. Jeden z newsów „bez znaczenia” to dyskusja we francuskim parlamencie o potrzebie szybkiego zakupu licencji na produkcje tureckich dronów i wycofanie się z kosztownego projektu euro-drona , który pochłania miliony a końca projektu nie widać. To, co się dzieje na świecie od kilku lat najbardziej osłabia strefę euro, drugiego po Chinach konkurenta USA. Przypomnijmy euro powstało w 2002 roku i szybko zyskiwało do USD do 2008 roku rosnąc o 60%. Na wykresie 20 lat. Dziś euro wraca na pozycję wyjściową. Trzeci  wykres obnaża to, czego nie widać w mediach. Waluty mierzone złotem od roku 1980. Złotówka na czerwono. W latach 80-tych spłacaliśmy „gierkowskie długi”, wartość polskiej waluty spadła prawie do zera. Dziś wiemy, że gen. Jaruzelski był bardziej lubiany w Waszyngtonie niż w Moskwie. Polska z państwa dobrze uprzemysłowionego stała się do połowy lat 90-tyh „importerem wszystkiego”, dziś kupujemy drony w Turcji czołgi w USA a cukierki i proszek do prania w Niemczech.

Wykres 3. Wybrane waluty do złota od 1980 roku.

Piłat będąc prefektem Judei, w linii urzędowej do cesarza Rzymu, miał tylko „dwa kroki”. Wschodnie prowincje były bardzo ważne, nie sposób myśleć, że Piłat nie wiedział jak działa świat polityczny. Jednak do historii przeszedł jako ten, który skazując Chrystusa pyta go „A czym jest prawda?” Tak właśnie wygląda to z perspektywy władzy. Prawda nie ma żadnego znaczenia. Gdy spojrzymy na ten teatr, w tym świetle robi się groteskowo, bo polityka w mediach to nieustanne przekonywanie, że my mamy prawdę na ustach, a oni nie. Problem zaczyna się, gdy wierzmy na słowo. Człowiek ma wszczepioną potrzebę szukania prawdy. Żadne inne stworzenie na świecie nie zastanawia się nad składem chemicznym tego co je, tylko je to, co lubi. Dzięki ludzkiej chęci poznania natury rzeczy wiemy, co się dzieje w atomach i w odległych gwiazdach. Nieznane są kultury, które by nie miały religijnego oglądu świata, który opisuje to, co niepoznawalne racjonalnymi metodami. Właśnie ten instynkt chęci poznania prawdy wykorzystują rządzący do kierowania masami. Fenomen nauki Chrystusa to postawienie wszystkiego na głowie, jego wezwanie to: „Uwierzcie!” A chodzi a to, by uwierzyć w to, co wydaje się niemożliwe. A czemu by nie, skoro wszytko, co było oczywiste okazuje się iluzją.

Paweł Klimczewski

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii

Pełnia z Judaszem w tle.

Wielki Czwartek 2022.

PPiękna pełnia dziś! Czy zauważyliście, że pełnia Księżyca od dłuższego czasu  jest zawsze w czwartek? Tak musi być, bo tydzień ma 7 dni a księżycowy miesiąc dni prawie dokładnie 28, czyli 4 tygodnie dają pełen cykl. Lud pasterski Żydów obchodził swoje święta wg. kalendarza księżycowego, łacińska Europa też opiera się o system lunarny. Według Słońca żyją Persowie, ale to inna historia. Żydzi, często nomadzi, żyjąc w rozproszeniu spotykali się raz w roku w Jerozolimie, w jedynej prawdziwiej świątyni. Skąd wiedzieli, kiedy tam być, pasąc swe stada na pustkowiach? System jest prosty i nasz kalendarz liturgiczny jest jego kontynuacją. Bardzo łatwo zaobserwować dzień równonocy. To jest ok. 21 marca, gdy Słońce wstaje dokładnie na wschodzie i zachodzi dokładnie na zachodzie, czyli linia prosta łączy oba te punkty i przechodzi przez obserwatora. To działa na całej ziemi, pisałem o tym kilka postów wcześniej, 21 marca.

Wracamy do Kanaanu. Kalendarz żydowski mówi, że Pascha jest w 14 dniu miesiąca Nissan zaczynającego się od równonocy. Miesiące były oparte o cyk księżycowy, wypadało to równe 2 tygodnie po nowiu czyli w pełnię. W pierwszą pełnię po równonocy. Wystarczyło obserwować księżyc po równonocy, aby wiedzieć, kiedy udać się do Jerozolimy. Stąd w Ogrójcu (nie mylić z Grójcem!) widzimy Zbawiciela na tle księżycowej tarczy. Czy wiecie, że przy braku świateł elektrycznych w taką jasną pełnię nie sposób poznać lub zapamiętać twarzy człowieka widzianą w nocy w księżycowym świetle ? Czy dlatego Judasz musiał wymienić pozdrowienie z Chrystusem, aby być pewnym? Łatwiej byłoby wskazać Jezusa z daleka i uciec.

Paweł Klimczewski

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Brak kategorii